poniedziałek, 7 stycznia 2013

Włosowe barwienie - Balsam VENITA


Cześć Wszystkim!

Dziś kolejny post trochę na szybkości o procesie farbowania, który nastąpił jeszcze przed Nowym Rokiem :)

Mimo wzmożonej pielęgnacji uważam, że mój naturalny kolor po prostu nie jest dla mnie stworzony. Dlatego wciąż poszukuję złotego środka – jak dobrze, niedrogo i bez agresywnej ingerencji we włosa ufarbować włosy.
Pokusiłam się na hennę ELD (o niej w [TYM] wpisie) jednak niezwykle uciążliwy był dla mnie proces nakładania i czekania…

Postanowiłam sięgnąć po coś bardziej sprzyjającego fajtłapom takim jak ja i zakupiłam Ziołowy Balsam Koloryzujący VENITA. Jest to preparat w kremie, więc zachęciło mnie to do kupna od razu czterech opakowań – Orzech laskowy, Brąz i dwa opakowania Jasnych brązów. Brąz był za ciemny, a orzech za jasny, a ponieważ uwielbiam mieszać kolory – połakomiłam się na mix. Tak jak przypuszczałam - mimo, że nie mam bardzo długich włosów to są one bardzo gęste(choć może nie widać:)) i potrzebowałam dwóch opakowań na jedną sesję. Choć optymalnie byłoby tak z półtorej opakowania, ale niestety tak się nie da... Ale po kolei jak wyszło połączenie Orzecha i Brązu?



          PRZYGOTOWANIE ( + )          

Wycisnęłam tubki do miseczki, rozmieszałam palcem ubranym w dołączone do opakowania rękawiczki ciemno brązową papkę i gotowe :)

          APLIKACJA ( + )          

Rękami w rękawiczkach wcierałam średnio gęsty balsam we włosy masując je z każdej możliwej strony. Szybko, sprawnie i bezboleśnie.

          OCZEKIWANIE ( + )          

Balsam trzymał się kurczowo głowy, nie spływał ani w żaden sposób nie przeszkadzał podczas 40 minutowego oczekiwania. Ubrudziłam nim firankę wyglądając za okno, jednak szybka akcja ratownicza wacikiem i zmywaczem do paznokci całkowicie sprała plamkę.

         ZMYWANIE (+/-)       

I po raz kolejny zmywałam wodą aż lał się „czysty” strumień… Długo to trwało i ubrudziłam całą kabinę, kolor rozpryskiwał się na wszystkie strony…


          EFEKTY (+/-)          

podobało mi sie do 4 mycia:)
Kolor zaraz po zmyciu bardzo mi się spodobał. Wyszedł ciemniejszy, ale nie za ciemny. Kolor na włosach pięknie błyszczał i nie miał żadnego czerwonego połysku (nauczyłam się po ostatnim:)) Prócz tego, że zachłannie wysuszyłam włosy suszarką żeby JUŻ zobaczyć efekty, to nie zauważyłam aż takiego przesuszenia jak po hennie. Ale piękne włosie utrzymało się nie długo. Minął niecały tydzień, a wraz z nim parę myć głowy i cóż – woda tak jak po hennie wciąż leci brudna. Z tą różnicą, że po Balsamie VENITY bardziej. Wydaje mi się, że kolor już się prawie cały wypłukał
Ponadto bardzo ważna uwaga – kolor NIE POKRYŁ moich rozjaśnianych pasemek w całości w związku z czym miałam dwa kolory na głowie. Mnie osobiście to nie przeszkadza – po to rozjaśniałam włosy, żeby nie mieć później jednokolorowej czupryny, ale komuś, komu zależy na jednolitym farbowaniu całości – nie polecę.

        *  Podsumowując  *        

Przyjemnie mi się pracowało z Balsamem, nawet fakt nie pokrycia rozjaśnianych pasemek tego nie zmieni. Jednak konieczność farbowania co tydzień lub dwa mnie przeraża. Cena to zaledwie 8złotych ale sam fakt babrania się tak często nie jest zachęcający. Spróbuję chyba zaprzyjaźnić się z henną na nowo…:)
Moje włosy naturalnie przyjmują kształt trapezu, niektórym się to podoba, innym (tak jak mi samej) niezbyt...



PS.Nie, chyba nie skuszę się na Khadi, po prostu w obecnej sytuacji każda złotówka się liczy więc zostanę przy ELD :)




    ŚWIŃSKAJA GRYPA i RADOŚĆ!!!    



PS.2! Dopiero dziś na uczelni dowiedziałam się, że w Bielsku jest jakaś epidemia grypy (świńskiej, nie świńskiej - wszystko jedno!) Podobno w wiadomościach było, szpitale zamykali dla odwiedzających a nas na zajęciach zatrważająco mała ilość :)

Ale w końcu dwa zaliczenia, które nie dawały mi spać po nocach zostały pokonane. Tym samym dostałam wielgaśniego kopa i motywację na jutrzejsze dwa :) Potem już tylko coraz bliżej sesja i... :) Trzymam kciuki za wszystkich poprawiających i odrabiających zaległości! 

17 komentarzy:

  1. Piękny efekt uzyskałaś. To ostatnie zdjęcie jednak wymiata:)
    Fakt, w Bielsku epidemia, aż strach się bać. Ja generalnie mam zapalenie krtani i ostre zapalenie oskrzeli, ale już lepiej. Najgorzej było przed weekendem i w weekend. W ośrodkach tłok...
    Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę jeszcze więcej zdrowia, co by statystyki zachorowań poszły w dół!!!
      Efekt farbowania był fajny, ale już zupełnie zniknął :( czeka mnie kolejne, eh...
      Wszystkiego dobrego i Tobie ! :)

      Usuń
  2. ogromna różnica w kolorze, odcieniu itd pomiędzy fleszem a światłem dziennym- powiedziałabym wręcz że podłożyłaś włosy kogoś innego ;)
    i powodzenia z kolejnymi zaliczeniami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak... aparaty tak bardzo kłamią, że sama się zastanawiam czemu to wstawiam, skoro na żywo i tak wygląda jeszcze inaczej :D
      Nie dziękuję, żeby nie zapeszać :D

      Usuń
  3. Chętnie wypróbowałam, ale tyle się naeksperymentowałam, żeby mieć fioletowy błysk na włosach, że szkoda mi go zmarnować :) Ale efekt świetny :)
    Dodaję Cię do blogrolla, bo posty przegapiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, bardzo mi miło :)
      U mnie niestety nic z fioletów ani czerwieni :)

      Usuń
  4. Bardzo ładnie Ci w tych ciemnych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) osobiście też się dobrze czuję :)

      Usuń
  5. w dziennym świetle kolor mi się podoba co prawda nie pokrył dokładnie pasemek, ale nie wygląda to jakoś specjalnie źle...:) Mam nadzieje,że nas żadne choróbsko nie dopadnie ! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. długo sie nad nim zastanawiałam... podoba mi się efekt po. Na zwykła henne w zyciu bym sie nie zdecydowała;/ byc moze w końcu sie skuszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego nie? :)
      Ja bym była bardziej usatysfakcjonowana, gdyby wszystko tak szybko się nie sprało.

      Usuń
    2. bo przeraża mnie rozczesywanie jej przy długich włosach, poza tym jestem mocno zdystansowana co do całkiem naturalnych form farbowania włosów

      Usuń
    3. W sumie zgadzam się, papranie długich włosów, zresztą cały proces jest ciężki i uciążliwy. Podobno efekty najlepiej widać na dłuższą metę, tego niestety jeszcze nie wiem :) Ale komfort użycia VENITY a henny to faktycznie niebo a ziemia.

      Usuń
    4. no i własnie dlatego byłabym skłonna wypróbowac ją kiedyś..tym bardziej, że w razie wpadki nie utrzyam się długo, a ponoc pięknie podbija naturalne odcienie włosów, nie tworzac drastycznych zmian

      Usuń
  7. Studiujesz w Bielsku? :)

    JA ostatnio farbowałam włosy henna i hehe niestety po fakcie dowiedziałam się że nie nakłada się henny na włosy które były regularnie farbowane, farbą chemiczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam tę przyjemność tam studiować :)
      Też to słyszałam, ale w końcu kiedyś trzeba się przerzucić.

      Usuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.