niedziela, 23 listopada 2014

Makijaż Ślubny - jak to z nim było?


Cześć Dziewczyny!

Od dawna deklarowałam, że na swój ślub makijaż tworzyć będę samodzielnie będąc wiecznie nieusatysfakcjonowana z efektów uzyskiwanych przez makijaże profesjonalistów. Wiele osób próbowało mnie od tego odwieść, tłumacząc, że:
a) mejkap nie będzie profesjonalny (wtf is that?)
b) spłynie mi po pierwszym tańcu
c) będę zdenerwowana i zrobię go sobie krzywo

Trzymałam się swojego i to była najlepsza decyzja jaką podjęłam :)
W tym poście(klik) pokazywałam Wam dwa makijaże : w odcieniach różu i neutralnego brązu, na który ostatecznie postawiłam. Dlaczego? Z obawy o ewentualne wzruszenia, które potęgują u mnie zaczerwienienia białek, a różowy cień uwielbia to podkreślać :)


Na obrazku wyżej widać chyba wszystkie kosmetyki, które użyłam... Sprawdziłam je nie raz i nie dwa, wiedziałam, że się nie zawiodę i nie wydawałam nieziemskich pieniędzy, bo... moim zdaniem nie od kosmetyku zależy jak będzie wyglądać makijaż :) (no dobra, podkład to osobna bajka :D) Zacznę od oczu...


 Od oczu właśnie zaczęłam całą procedurę, bo cień Catrice pomimo swojego niewątpliwego uroku jak wiele matowych braci lubi się obsypać. Na powiece miałam:
1. Bazę pod cienie Bell (ja ją bardzo lubię, nie wysusza mojej skóry tak jak Virtual i jest łatwiejsza w obsłudze:))
2. Cienie: pojedynczy brąz Catrice nr 080, pojedynczy Pierre Rene nr 147, paletka Wet n Wild, mieniący złoto-biały pigment.
3. Brwi podkreślone również paletką Wet n Wild... jak zawsze :)
4. Kreska eyelinerem Pierre Rene.
5. Na rzęsy kolejno: jako baza - odżywka Eveline, warstwa tuszu Yves Rocher Sexy Pulp i warstwa wodoodpornego tuszu Astora Big Boom.
6. Uzupełnieniem miały być sztuczne rzęsy Ardell(te tutaj, klik) ale dostałam w prezencie naprawdę fajne kępki, które wypróbowałam parę dni przed i pomimo mej niechęci do kępek... przepadłam :D Niestety gdy wyjechałam w podróż poślubną ktoś pozbył się pudełka więc nawet nie pokażę co to były za cuda :(


Jeśli zaś chodzi o lico poszło mi nawet sprawnie - uważałam parę tygodni przed całą ceremonią na majonez i ser żółty(które zauważyłam mają OGROMNY wpływ na stan mojej buzi) i nie było za dużo do tuszowania, prócz standardowych naczynek i plamek :)
1. Na cały ryjek nałożyłam bazę Bell. Jest kremowa, dobrze się ją rozprowadza, nie rozbiela, no i nie dostaję po nocy z nią pryszczycy :)
2. Upaprałam twarz Pan Stick'iem Max Factora. Mam numerek 12, true Beige, ale jest to wynalazek, który stosuję tylko do sesji i na jakieś duże wyjścia. Jest za mocny :) Rozklepałam go gąbeczką, żeby pomimo "gładzi" na twarzy wyglądał naturalniej.
3. Okolice oczu wykorektorowałam korektorami w płynie Maybelline Affinitone, nr 1 i 2. Naprawdę dają radę i po wielu godzinach skóra nie wygląda na zmolestowaną :)
4.Twarz zagruntowałam pudrem Rimmel Stay Matte w kolorze 5,
5. Delikatnie wykonturowałam twarz bronzerem z kulkach.
6. Na policzki nałożyłam ulubiony róż od Wibo :)

Usta postanowiłam podkreślić jedynie delikatnie. Coś, co ich nie wysuszy, będzie wyglądać naturalnie ale z błyskiem i nie będzie wyglądało nieestetycznie podczas ciągłego zjadania. Padło naturalnie na 5-tkę z Eliksiru Wibo :) I to był bardzo dobry wybór!


Z moim makijażem poszło zaskakująco szybko, nawet pomimo doklejania kępek. Dlatego też miałam czas, żeby podszlifować innych :) 
Makijaż przetrwał do siódmej rano pomimo tysiąca buziaków, potu i ciągłego ruchu. Z całą pewnością zasługą tego jest Fixer znanej marki KRYOLAN, który był chyba najdroższą inwestycją w całym moim ślubnym makijażu, ale zaprawdę powiadam Wam - warto było ;) Co prawda już bez pomadki po namiętnych całusach nowo nabytego męża, ale chciałam Wam pokazać jedno z ostatnich zdjęć jakie było robione na weselu - przed wspomnianą siódmą rano i ostatnimi tańcami :)

Gdybym się hajtała drugi raz - podjęłabym taką samą decyzję.
Choć przez chwilę martwiłam się nawet, że stres  może mi przeszkodzić w pracy i zrobię sobie kreskę aż do ucha, ale jak się okazało w praniu - jestem oazą spokoju :D
Mam nadzieję, że makijaż Wam się podoba, ja świetnie się czułam do samego rana i przede wszystkim - wiedziałam, że jestem SOBĄ.
Buziaki!

PS. Przypominam, że jeszcze do jutrzejszej nocy macie czas zgłosić się do "ROZ-dania" :)

51 komentarzy:

  1. Pięknie! Jeżeli kiedykolwiek wyjdę za mąż;) to jestem pewna, ze będzie mnie malować Sisi. Jakby ona nie mogla, to wolę sama niż oddać się jakieś obcej babie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wątpię, że są osoby utalentowane, które zrobią mejkap dobrze, ale wiedząc, że zawsze wychodzi się od kosmetyczki niezadowolona - warto postawić na kogoś kto zna nasze preferencje najlepiej ;)

      Usuń
  2. Bardzo ładny makijaż :) Ja na wszelkie wyjścia jakie miałam(studniówka, sylwestry, itp.) zawsze wolałam i wole malować się sama, bo wiem w czym czuję się i wyglądam najlepiej. Ne wyobrażam sobie sytuacji gdy makijaż na tak ważną okazję wykonany przez "profesjonalistę" nie podoba się noszącej go i albo trzeba z nim żyć i być niezadowoloną,a lbo na szybko zmywać i poprawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOO nawet nie mów mi o studniówce! Mama namówiła mnie na kosmetyczkę, po czym z bekiem wróciłam do domu się zmywać i malować od nowa :D Dlatego powiedziałam sobie NIGDY WIĘCEJ! :D
      Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja znam się najlepiej na sobie ;)

      Usuń
  3. prześliczne oczy Ci wyszły :) no i miałaś przynajmniej pewność, że wszystko będzie tak jak lubisz i żadnych niespodzianek :)
    a masz już foto ? to może wiesz ? :) piąteczek ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      :D Hahaha... Tak, tak! Na pewno wezmę :)

      Usuń
  4. Przepiękny makijaż sobie zrobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie ;) Ciesze się, że się podoba ;)

      Usuń
  6. Przepięknie wyglądasz! Też na własny ślub planuję malować się samodzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a no a to, że Ty sama, to zrozumiałe!! :) Nikt by Cię lepiej nie umalował niż Ty sama ;)

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc to boję się zaufać komuś obcemu w tak ważnym dniu ;)
      Bardzo podoba mi się też Twoja fryzura ślubna. Miałaś jakiś welon/toczek/woalkę czy coś innego na głowie?

      Usuń
    3. I z tym zaufaniem dokładnie Cię rozumiem!
      A dziękuję, fryzura miała być kapeczkę inna, ale ta była wygodna i też powiedzmy, że była ok.
      Miałam welon - piękny, obszyty szeroką koronką - ale był przez to bardzo ciężki i miałam go tylko go pierwszego tańca - potem musiałam ściągnąć bo myślałam, że mi głowa odpadnie... ;)

      Usuń
    4. To nie dziwię się, że miałaś tylko do pierwszego tańca. też nie wyobrażam sobie, żeby całe wesele chodzić z welonem. Ale jeszcze nie wiem czy będę miała welon czy toczek czy jeszcze coś innego ;)

      Usuń
  7. naprawdę jestem pod wrażeniem, jak widać i tańsze produkty się sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak :) Kiedyś usłyszałam, że najważniejszy jest dobry utrwalacz i szminka. Ze szminki zrezygnowałam, bo i tak się zjada (więc postawiłam na coś co lubię i będę w stanie szybko domalować w WC) więc utrwalacz DAŁ radę nawet z tanioszkami ;)

      Usuń
  8. Pięknie wyglądałaś! Jak się samemu potrafi stwarzać takiego rodzaju make-up'y, to nie dziwię Ci się, że zdecydowałaś się na malowanie przez siebie samą:) Chciałabym tak kiedyś umieć :D A póki co, będę musiała postawić w tym najważniejszym dniu na kogoś, kto się zna na makijażu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego jak się czujemy na danej płaszczyźnie :) Życzę Ci gorąco, żebyś trafiła na kompetentną osobę! :)

      Usuń
  9. Makijaż pięknie podkreślił Twoją urodę <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, brawo, świetne wykonanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Milena, bardzo mnie to cieszy ;)

      Usuń
  11. No ja wolę zainwestować w taki wyjątkowy dzień w jakiś lepszy podkład i puder - bo z tym ciągle walcze, niż wywalić pieniądze w błoto i iśc do "profesjonalistki" przez którą będę miała więcej nerwów niż powinnam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wiesz czego oczekujesz od makijażu i potrafisz - to faktycznie mała inwestycja w dobre środki jest wspaniałym rozwiązaniem!;)

      Usuń
  12. Ja mam niestety bardzo problematyczne oczy wiec nie wiem czy takie cienie by przetrzymaly do rana ;/ bardzo mi łaźnia niestety, chociaż może nie było by tak źle ;/ zrobię testy xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama mawiała tak samo - wytrzymała równie długo co ja, musisz popróbować, a nóż widelec dadzą radę? :)

      Usuń
  13. Wibo Eliksr nr 5 jest śliczny, ale jeszcze lepszy jest numer 6 :D Choć bardziej różowa, mniej neutralna. :D
    A co mas zna ostatnim zdjęciu na ustach? Bo ładnie wygląda. :D
    I oczywiście bardzo podoba mi się makijaż. :))
    Przez CIEBIE kupiłam jednak kolejne opakowanie korektora Affinitone. Jak nie byłam do niego przekonana tak teraz przepadłam. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, na ostatnim zdjęciu nie mam na ustach nic :D
      Nie wiń mnie za szerzenie afinitoństwa w internetach, Bery zaczęła :D Miałam jeszcze inny kolor Eliksiru, ale mi się złamał i go przelałam do słoiczka i cholera wi co to był za numer :D

      Usuń
    2. I one mają taki naturalny kolor? :D Tzn. usta

      Usuń
  14. Ja też na własny ślub malowałam się sama i absolutnie tego nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja już popełniłam błąd przy mojej 100dniówce malując się w salonie u jakiejś obcej baby i nic dobrego z tego nie wyszło:D

    wyglądałaś przepięknie! <3 ja o 6 rano już na pewno bym nie wyglądała tak super jak Ty:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Od początku zachwycam się twoją urodą:) Raz w życiu byłam u "kosmetyczki", akurat przed moją studniówką. Po 5 minutach gdy od niej wyszłam i byłam już w domu, to zobaczyłam, że cienie na oczach są "zrolowane" i na tym się moja przygoda z ta panią skończyła :P I policzki jak u matrioszki, ech.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny makijaż i doskonale dobrany do Twojej twarzy! Wiadomo, sama siebie znasz najlepiej :-) Też rozważałam "rękodzieło" w tej kwestii ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Perfekcyjny makijaż! Znakomicie wyglądałaś, a sam make-up myślę że tylko dodał uroku całości :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pięknie!! I powiem Ci, że zaluje, że sama sie nie wymalowałam. Mój makijaż to była masakra... Po prostu utwierdziłam się w fakci, że teraz zeby otworzyć salon wystarczy miec tylko kase i papierek. Umiejętności zerowe... Ma sa kra... to co przeszłam z "wizażystkami", az szok, że te "salony" dalej prosperują -.-

    OdpowiedzUsuń
  20. jak będę brała ślub to cię znajdę! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. aleś ty piekna <3 cudowny makijaż !

    OdpowiedzUsuń
  22. 6 rano a wygląda super świeżutko! :D piękny makijaż, wyglądałaś cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepiękny makijaż!!! Ale ty śliczna jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  24. ślicznie wyglądałaś. Pięknie i bardzo naturalnie i wydaje mi się, że właśnie to jest najważniejsze. Niektórzy aż za bardzo przesadzają z tym wszystkim.:)
    Pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  25. fryzura slicznie podkreślała Twoją urodę a makijaz był dopełnieniem

    OdpowiedzUsuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.