piątek, 27 grudnia 2013

O tym jak budzą się we mnie mordercze zapędy

Cześć.

Miało być o czymś ciekawym, jednak dziś przed pójściem na pocztę po paczuszki wstąpiłam do POLECANEJ fryzjerki. Nie chciałam wchodzić w Nowy Rok z poniszczonymi końcówkami, mama nie miała czasu... Powiedziałam sobie: "wejdę, wytłumaczę i pozbędę się samych końcówek".

Ostatnio zauważyłam, że mówiąc "zapuszczam do ślubu" ilość centymetrów jakie tracę jest minimalna :) Tak też było tym razem. Powiedziałam też, że noszę loki i chce mieć na lokach ścinane, żeby nie było dziur. 

Pani fryzjerka stwierdziła, że włosów NIE DA się ściąć nie prostując (yhy) ale ona sama ma kręcone i wie jak je dobrze uciąć. Powiedziałam jej o swoich obawach (że jeden lok kręci się bardziej, drugi mniej i po cięciu na prostownicy mam potem piękne dziury...) ale ona je rozwiała jakąś tanią gadką. 

Siadłam na stołek i poddałam się przecudownemu prostowaniu. No i zaczęło się standardowe ubolewanie, jakie to moje włosy nie zniszczone, przesuszone, że masek i odżywek chyba nie daję dużo, a do fryzjera rzadko chodzę... (ps. moje włosy dawno nie wyglądały tak dobrze jak teraz) i zarzuciła mi włosy na twarz i cięła... cięła... cięła....

Zanim się spostrzegłam miałam trzy razy mniej włosów, jednak fryzura na wyprostowanych jak usikana kura włosach wyglądała powiedzmy ok. Jednak zdradziłam swoje obawy, że boje się czy to się będzie układać, bo jest strasznie przerzedzone!

I tekst dnia:
"Aaa... No to jak się nie będą układać, to sobie będziesz prostować... albo spinać"

No kur**...!!!
Wróciłam do domu, żeby umyć głowę i zmyć to prostowane gówno i... beczeć przez pół dnia... 
JAK MOŻNA ZROBIĆ TAKIE COŚ Z WŁOSÓW????!!!!!



Mam wielkiego penisa na głowie(żeby nie używać wulgaryzmów) wypadałoby podciąć te mysie pipki zwisające smętnie na końcach bo wygląda to KOMICZNIE! Włosów po pokręceniu nie mam prawie wcale... 

Chyba oleję całe zapuszczanie i zetnę to gówno, bo tak się nie da chodzić... 

Mam wrażenie, ze fryzjerzy czasem robią takie cuda, bynajmniej nie temu, że coś spieprzą, albo im się NIBY podoba tak jak zrobią, tylko są zazdrośni bo sami mają najróżniejsze odmiany katastrof na głowie i robią na złość? (nie znam fryzjera, który by miał ładną, zadbaną fryzurę)

Nie wiem... Co ja powiedziałam źle? Czego nie zrozumiała ta durna baba?
Jestem w czarnej rozpaczy, a zdjęcie nie oddaje tego co jest na żywo...
KUR...

46 komentarzy:

  1. Doskonale cie rozumiem, bo też mam kręcone włosy! Ale w końcu trafiłam na fryzjerkę, która potrafi okiełznać moją burzę włosów i od tej pory chodzę tylko do niej - i już ani razu nie płakałam z powodu fryzury :) mam nadzieję, że ty też taką znajdziesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Założenie fryzjerki: burza włosów = cieniować, obcinać, przerzedzać... :( Też chciałabym znaleźć kogoś "normalnego" :)

      Usuń
  2. ehh, dobry fryzjer zetnie i kręcone ! :) też z tego względu boje się chodzić do fryzjera, brr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie spotkałam jeszcze dobrego fryzjera, bo ŻADEN nie umiał ich obciąć :(

      Usuń
  3. OMG!! Ale Ci smętne piórka zostawiła z tyłu :( Do kitu taka fryzjerka :(

    Ja ostatnio byłam u fryzjera podciąć włosy i nałożyć farbę, o ile ścięła mnie bardzo fajnie, to co się oszarpała i natarła ręcznikiem włosów przy płukaniu to moje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kolor też beczałam ponad rok temu, ale fajnie się wymył :D
      a ta fryzjerka nie nadaje się nawet do kitu...

      Usuń
  4. Współczuję nienawidzę chodzić do fryzjera w moim 28 letnim życiu jedna dobrze mnie obcięła:/
    Na szczęście siostra mojego chłopa jest fryzjerką i rozumie ile to jest 1cm i jej mogę się oddać bez strachu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :( ja od dziś już chyba się nie wybiorę do żadnej pani z "fachem i wizją kręconych włosów"... :(

      Usuń
  5. ehhh i weź tu człowieku idź do fryzjera... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i weź tu się potem pokaż do ludzi.... :(

      Usuń
  6. oj biedna! ja też nie mogę się nigdy dogadać, mimo że mam zwykłe proste włosy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonuje się, że umiejętność komunikacji niestety nijak nie przekłada się na zrozumienie fryzjerki tego co jej tłumaczymy :D

      Usuń
  7. A miałam ochotę na wizytę u fryzjera... Zastanowię się jeszcze z dziesieć milionów razy zanim to zrobię, bo chciałam zrobić "coś nowego". Przykro się patrzy na taka robotę :C Współczuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki...
      to ja tak w nastroju - bo myślałam o tym długo, ale w końcu wyszłam z założenia: "eh, to TYLKO KOŃCÓWKI" a Twoje "coś nowego" brzmi groźnie :D

      Usuń
  8. Czy ją kompletnie popieprzyło? Gdybym ja z czymś takim wstała z fotela fryzjerskiego, to chyba by mi musiała przyklejać obcięte włosy... Biedactwo, współczuję Ci przejść z tą niekompetentną osobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Trust me... I know curly hair!" - nigdy nie ufaj komuś, kto mówi, że zna się jak nikt...:(
      też miałam ochotę wracać po ścinki z podłogi...

      Usuń
  9. brak słów ;/
    to co pozostało lepiej będzie ściąć, nawet na zdjęciu nie wygląda to dobrze niestety
    dobrze że krócej się nie pokusiła, jest jeszcze z czego na ślub coś wymyślić, choć zdenerwowanie rozumiem, przeżyłam to samo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy przeżył :D
      Na zdjęciu jakkolwiek ich nie układam jest źle... na żywo wyglądam dobrze tylko gdy mam je spięte wszystkie...:(

      Usuń
  10. Najlepszy fryzjer, do którego chodziłam był ogolony na zero :)
    Współczuję sytuacji, ale może jeszcze coś wykombinujesz z tej długości? Chociaż widziałam też piękne panny młode obcięte "na chłopaka"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nawet nie chodzi o ten ślub... Upięcie zawsze będzie upięciem, ale jak ja mam tak teraz na co dzień chodzić?
      Nie wiem, tego może nie widać tak, ale włosy są okropne, smętne i... no nieładne...
      Ogolony na zero xD

      Usuń
  11. A do ślubu spięte czy rozpuszczone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spięte :( a na drugi dzień rozpuszczone... ale ja się TERAZ źle czuję...

      Usuń
  12. Jak można w ogóle coś takiego zrobić z takimi ładnymi włosami? I kto ją polecał? Dlatego za fryzjerami nie przepadam - a uwaga o ich marności na własnych głowach trafna, spotkałam tylko jedną fryzjerkę z porządną fryzurą, reszta to tragedia i smętność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widziałam niestety fryzjerki która by miała dobrą fryzurę :D
      Polecała rodzina, mówili, że ona wie i zrobi to o co ją poproszę... yhy... Kolejna persona z typu "ja wiem lepiej"...

      Usuń
  13. Współczuję, ale sama również nie raz miałam do czynienia z niekompetentnymi fryzjerami... i nie raz płakałam cały dzień po wizycie...na szczęście włosy odrastają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego ostatniego zdania trzymam się kurczowo :)

      Usuń
  14. noo, nie wygląda to ciekawie. Ja pewnego razu poszłam po raz kolejny do fryzjerki, która już mnie obcinała kilka razy. Powiedziałam ,,tak jak zawsze" a ona moje tylne, krótkie włosy obcięła na centymert, do tego wycięła mi kawałek grzywki na takie jak tamte . . Po powrocie do domu naprawdę płakałam . .
    pół biedy jak Twoje da się podciąć żeby dobrze wyglądały - ja musiałam czekać miesiąc żeby odrosły na tyle żebym była zadowolona..
    I tak oto od 3 lat obcinam się sama. Już nie pójdę do fryzjera. Ja obcinam, mama farbuje i mam salon w domu :)
    jaklbyś nie wiedziała jak "krótkie włosy z tyłu" to mam taką fruzurę :
    http://xvivideyes.blogspot.com/2013/05/przedstawiam-dzisiejszy-czarno-biay.html
    tylko teraz mam inną grzywkę - czyli ją likwiduję i jest długa z przedziałkiem bardziej na środku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i powiem Ci kochana, że chyba też do jakichkolwiek poprawek to zatrudnię mamę (ja niestety jak nie widzę całości to się za włosy nie będę zabierać, więc Cię podziwiam:P)
      I tez raz się przejechałam na słowie "tak jak zawsze" - u fryzjera do którego chodziłam 7 lat! I "tak jak zawsze" zamiast podcinania końcówek tym jednym razem znaczyło /wystrzyc i wycieniować ile wlezie/

      Usuń
  15. o kurczaczki, ale Ci zostawiła ogon... może nie ścinaj tego całkiem, ale tylko połowę tej najdłuższej warstwy? będzie to może wtedy lepiej wyglądać?
    strasznie współczuję takiego rozczarowania... dobrze wiem co to znaczy. :* szkoda, że nie poczekałaś i nie dałaś mamie podciąć włosków :(

    ja ostatnio byłam bardzo zadowolona z cięcia koleżanki, która jest fryzjerką, ale jakoś... boję się iść do niej drugi raz, tym bardziej, że sama powiedziałam, że zapuszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) przemyśl decyzje sto razy :D
      Może faktycznie jakby połowę tego (jak to fajnie nazwałaś:P) OGONA utnę to będzie jakoś wyglądać???

      Usuń
  16. Raz w życiu trafiłam na fryzjerkę-kilerkę. Chciałam podciąć końce o 3 cm, miałam włosy długie do piersi, ładne i zdrowe (młodzieńcze, niefarbowane). Poprosiłam babkę żeby nie suszyła mi włosów do końca, bo była straszna ulewa, a ja mieszkałam 2 bloki dalej, i tak by zmokły. Dobiegłam do domu, wysuszyłam... i w ryk. Na włosach nie było ani jednej prostej linii, powycinane zęby na jakieś 6-7 cm, istna katastrofa... Dzień później zajęła się mną już doświadczona fryzjerka, skończyłam z bobem do wysokości brody, nie dało się uratować już moich włosiąt... Teraz mam włosy do pasa, obcinam tylko końce i udało mi się trafić na świetnego fryzjera, który doskonale rozumie moje włosomaniactwo, wspaniale robi masaż przy myciu, umie bezboleśnie i delikatnie rozczesać mokre włosy, sam wychodzi z inicjatywą, rozumie, co znaczy obciąć tyle, a tyle.. Wszystkim z Torunia mogę polecić salon Awocado ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuuuuu!!!!!
      Szkoda że ja nie z Torunia :) jeszcze bardziej żałuję, że nie umówiłam się do polecanego przez Anwen salonu... Mądry Polak po szkodzie...
      Ale powycinane nierówne zębiska na końcach to zmora... I nie da się inaczej tego zlikwidowac tylko znów podciąć...

      Usuń
  17. !!! wspolczuje... tak to jest jak sie pojdzie do niezaufanego fryzjera.. ;c mnie strzyze siostra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... a mnie od dziś mama :D albo jakaś fryzjerka-włosomaniaczka o ile będzie w zasięgu pieniężnym :D

      Usuń
  18. Doskonale cię rozumiem, bo przeżyłam coś bardzo podobnego ok. 4 lata temu. od tamtej pory nie byłam u fryzjera i się nie wybieram.

    Po powrocie napisałam (nie na obecnym blogu) coś bardzo podobnego do Twojej konkluzji - że niektóre fryzjerki nie mogą zdzierżyć, że ktoś ma lepsze włosy od nich, toteż zetną! Ze mnie pani "stylistka" (tak się tytułowała) zrobiła "panią Krysię z ZUSu" na pewien czas - musiałam poczekać aż włosy odrosną. ;/

    Tak, ze doskonale Cie rozumiem i tym bardziej współczuję... Choć... myślę, że mnie obcięto jeszcze gorzej, bo szacowna pani ścięła mi 20-30 cm włosów i "zeszła z objętości" jak to określiła. Nie wiem, czy jest to pocieszające?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha... Wybacz, ale pani Krysia z ZUSu mnie rozbawiła do łez, choć myślę, że Tobie do śmiechu wtedy nie było...
      Zejście z objętości - ależ piękne określenie pozbycia się ponad połowy włosów :) tez je słyszałam :D

      Usuń
  19. ja kręconych nie mam, ale mocno podatne: przy skórze spuszone i proste a poniżej ucha układające się w ruloniki/sprężynki. w marcu wymyśliłam cięcie na prosto,ale przy moich włosach nie sprawdziło się,i we wrześniu poszłam do koleszki polecanego mi przez koleżankę, i tłumaczę, że chciałabym pocieniować, bo jednak wtedy się dobrze te moje włosiny układają. i on właśnie ponakładał mi multum masek na włosy i potem je wyprostował i obciął-generalnie to sie przeraziłam, bo wyglądałam jak zmokła kura,bo nie mam bardzo gęstych włosów. no ale stwierdzam po czasie, że jednak dobrze mnie obciął, bo ładnie się kręcą,a są lekkie i nie widać, że jest ich dość mało. Może po prostu ta twoja fryzjerka jakaś bez powołania i na odwal sie Cię ścięła? w sumie sam końcowy tekst o tym świadczy, że to jakaś psycholka

    OdpowiedzUsuń
  20. Brak mi słów do fryzjerów - 2 lata temu miałam długie proste włosy, ale wymyśliłam, że chce boba z przodu dłuższego, a fryzjerka zrobiła mi zygzaki. Musiałam ściąć na równo i miałam włosy za ucho :( Myślę, że powinnaś je podrównać i spokojnie zapuszczać - urosną:) Ja mam znów chęć na obcięcie, ale odrzucam na razie te myśli...

    OdpowiedzUsuń
  21. Fryzjerka pokazała swój poziom po pierwsze poprzez komentarze, jak również przez to co zostawiła Ci na końcówkach. Lepiej wyglądały przed ścięciem a teraz są troszkę przerzedzone, a szkoda bo ciężko będzie znowu ten dół zagęścić na obecnej długości... Ale nie martw się, wyrównasz troszkę, skrócisz, bo nie da się inaczej, ale włosy masz bardzo ładne, więc i tak będą zachwycać:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie też na głowie niejeden fryzjer dał swój popis... -_- Największe zaufanie mam do swojej siostry ;D Niby młodsza i bez szkoły fryzjerskiej, ale bardziej ogarnia niż niejeden fryzek 'po fachu' ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ojej :(. Wiem jak Ci jest przykro... Pamiętam jak rok temu płakałam cały dzień gdy wredne babsko ścięło mi z 7 cm włosów zamiast końcówek. Najgorzej, że jeszcze się za to zapłaciło i to niemało :/. Ech... :(

    OdpowiedzUsuń
  24. To przykre, że problem jest tak powszechny... Kiedyś także skończyłam z takimi mysimi ogonami, choć włosy mam proste jak drut... Ostatnio szczęśliwie udało mi się dogadać w sprawie cięcia, ale myciem, rozczesaniem i wysuszeniem zajmowała się inna osoba i była to masakra! Miałam wrażenie, że wyrwie mi wszystkie włosy, wycieranie było oczywiście tarciem totalnym, a suszenie - ciepły strumień przy samych włosach! Nawet głowę mi miejscami parzyło!
    Na Twoim zaś miejscu faktycznie bym je skróciła, sama tak kiedyś zrobiłam choć żal mi było długości, ale wyglądały lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nawet nie mów! Jak mi kiedyś fryzjerka poparzyła głowę, to przez tydzień nie mogłam nawet dotknąć... cebulki osłabione, włosy leciały garściami... Ale jak mówiłam, że "powietrze za ciepłe" to odpowiedź była bardzo prosta:
      "Ale Ty masz dużo włosów i zimnym nawiewem suszenie trwałoby lata" - i weź tu się dogadaj :/

      Usuń
  25. jeżu :/ dopiero dziś trafiłam na tego posta (miałam odwyk świąteczny od internetu ;) ) i nie mogę wyjść z szoku! do kogo Ty trafiłaś??? ja pierdziele takim fryzjerom powinni natychmiast odbierać prawo do wykonywania zawodu :( Widziałam, że już jest lepiej, ale tę babę udusiłabym chyba gołymi rękami za to co Ci zrobiła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ochotę tam wrócić i to zrobić, a na razie po prostu spinam włosy albo je "puszę" bo nie jestem w stanie patrzeć a na ścięcie wyrównujące nie jestem psychicznie gotowa... :(
      gdyby fryzjerom odbierali prawo wykonywania zawodu za te zbrodnie byłoby ich mniej, byliby drożsi, ale człek by nie srał przed wizytą w gacie, bo nie wiadomo z czym na głowie wróci do domu...

      Usuń
  26. Rzeczywiście, masz teraz połowę mniej na objętości. Ja mam jedną swoją fryzjerkę, najpierw mama do niej zaczęła chodzić, apotem ja i wszystkie siostry. Mimo, że salon jest w małej mieścinie i nie ma tam luksusu, to kobieta zna się na rzeczy. Wychodzę zadowolona i zostawiam tylko 35 zł, raz w Warszawie byłam w salonie sygnowanym marka L'Oreala, zapłaciłam 3 razy więcej, a włosy wgl się nie układały :(

    OdpowiedzUsuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.