poniedziałek, 4 listopada 2013

Kłamliwe Internety


Cześć Dziewczyny!

Na początek chciałam się przyznać - bo owszem, niejednokrotnie przed zakupem zaglądam do Wujka Interneta albo po radę, albo żeby sprawdzić kolor danego produktu (najczęściej cienie do powiek i pomadki). Jednak jakież jest moje zdziwienie, gdy dany produkt na żywo wygląda... totalnie inaczej niż na wszystkich swatchach na wszystkich obejrzanych przeze mnie stronach? Podróbka? 

Otóż wszystkie wiemy, że Internet kłamie. Blogger kłamie i nasze aparaty najczęściej też są złośliwymi kłamcami. A może to kosmetyki nie chcą się obnażać i ukrywają swoje prawdziwe ja?

Dziś chciałam napisać o dwóch pomadkach, które dane mi było ostatnimi czasy nabyć i testować z niemałą przyjemnością. (swoją drogą przed wsiąknięciem w blogosferę nie używałam żadnych pomadek, tak samo jak nie robiłam wiele dziwnych rzeczy z włosami i nie malowałam najdziwniejszych rzeczy na twarzy - eh blogosfero....?:P)

Pierwsza z nich to Rimmel Lasting Finish o kolorze 070 AIRY FAIRY. 
Druga to MIYO, nawilżająca pomadka w kolorze 04 Apricot Sorbet.


Krótka rozprawa na temat najważniejszych cech obu pomadek:



Wiem... Mój Samiec sam przyznał mi, że woli mnie w mocnym makijażu oka, ale z transparentnym błyszczykiem na ustach, ale gdybym wszystko robiła tylko dla niego, to jaką bym miała radość z kosmetycznych eksperymentów? :)

A teraz gwóźdź programu, czyli przegląd kolorów szminki Rimmel i przegląd kolorów MIYO. Dlaczego kolorów? Bo w każdym świetle kolory wyglądają inaczej. I gdybym sama sugerowała się moim postem przy wyborze szminki - wybrałabym Rimmela. W rzeczywistości na żywo MIYO kolorystycznie powala :)


                     A więc, na pierwszy ogień RIMMEL!                     


Sama pomadka to chłodny róż, da się w niej dostrzec maleńkie złote drobinki, jednak nie jest to tona brokatu tandetnie wyglądającego na ustach, ale daje to subtelny rozświetlający efekt. 


W różnym świetle prezentuje się różnie.... PS. chciałabym wspomnieć, że zapach szminki ogromnie mi się podoba! :D


Ponieważ ciężko mi było uchwycić inne światła - chciałam pokazać jak chłodno wygląda ta szminka, żeby za chwilę się nasycić. Generalnie, gdyby tak nie wysuszała ust, to częściej bym po nią sięgała.

W makijażu wygląda tak oto... Bardzo proszę nie zwracać uwagi na to, że przycięłam sobie pół twarzy i mam minę srającego kota na pustyni... Przybliżyłam sobie za bardzo, miałam już dawno wyjść do pracy a chciałam złapać ostatnie dobre promyki światła, które wpadały do pokoju :)


                      No i  krótka rozprawa o MIYO                 



Tu wcale nie jestem dumna z mojego aparatu. Nic a nic. Sama nazwa pomadki mówi, że jest to sorbet morelowy, a tu widać raczej róż.... 


No w takim porównaniu widać, jak nasycony jest MIYO i jak wchodzi troszkę w pomarańczowe tony.


 Zaś tu znów kompletnie nie to... W ogóle nie widać tego nasycenia i siły koloru. W OGÓLE! Wygląda blado, przeciętnie, niewyraźnie... Widać, że delikatnie się błyszczy, ale nie widać "tego czegoś" co pokochałam na żywo.


Ciesze się, że chociaż w makijażu przedstawiającym całą mordkę widać jak bardzo wesoło ożywia całość. Twarz wygląda świeżo i promiennie. 


Podsumowując:
Rimmel jest trwalszy, ale okropnie wysusza usta. Bosko pachnie i daje mega ciekawy efekt, dobry do wszystkiego. Dość dobrze dostępny za cenę około 20złotych.
MIYO nosi się na ustach parę godzin. Nie wysusza, ożywia twarz i ma niesamowity, wyrazisty, ale nie przesadzony kolor. Z dostępnością kiepsko, ale kosztuje do 10złotych.

A Wy rozczarowałyście się kiedyś naładowane obrazami swatchy po zobaczeniu jakiegoś koloru na żywo?
Który z tych dwóch wyżej wybrałybyście WY?

33 komentarze:

  1. tyle różnych świateł, tyle różnych odcieni, że nie mam pojęcia, którą bym wybrała! :PP a apropo rozczarowań to częściej zdarza mi się to w konfrontacji: światło w drogerii vs światło dzienne niż swatche vs rzeczywistość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, no to też jest niezłe przekłamanie :) ale o ile pomadki i cienie jakoś przeżyję, to kolor podkładu w drogerii a "w prawdziwym świetle" to jest zaskok!

      Usuń
  2. A może zmień ustawienia monitora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakkolwiek nie zmieniam nigdy nie jest tak jak na żywo :)

      Usuń
  3. to prawda :( niestety wszystko zależy od światła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... tym bardziej rozumie się wtedy "dobre przy makijażu dziennym" albo "idealne do wieczorowego mejkapu"

      Usuń
  4. przepiękne. i choć pomadki mnie totalnie "nie biorą" to urzekła mnie miyo i poważnie zastanawiam się nad jej zakupem :P pójdę na dniach do mojej drogerii gdzie jest szafa miyo i zerknę na nią jeszcze na żywo : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, no jednak najlepiej popatrzeć na żywo :) Ja się zakochałam w jej kolorze!

      Usuń
  5. No niestety , aparaty są złośliwe i nie chcą oddawać piękna koloru :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, a jak zjadają kolory w makijażach! :(

      Usuń
  6. Świetnie pokazałaś zmienność tych kolorów w zależności od światła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) mnie zaczęło dziwić jak podczas 10 ujęć dostaję 5 różnych kolorów jednej szminki;)

      Usuń
  7. Oj tak ile ja się nadenerwuję czasem robiąc zdjęcia :/

    OdpowiedzUsuń
  8. dlatego ja nie ograniczam się do obejrzenia swatchy tylko w jednym miejscu. z reguły buszuję po kilku- kilkunastu stronach zanim się zdecyduję :) ale tak. masz rację, że internety kłamią, bo też tak miałam nie raz, że coś mi się podobało na zdjęciach, a na żywo w ogóle. kwestia też umiejętności "fotografa" ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! No i lampa czasami zbyt biała, czasami zbyt żółta, a czasami za ciemna.... Tyle jest czynników, od których zależy to co zobaczymy!!!

      Usuń
  9. Ja mam Airy Fairy, ale nie zauważyłam, żeby wysuszała usta - może za krótko ją noszę.
    A ta z Miyo bardzo mi się spodobała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie robi nie za fajne usta niestety :( nie wiem, koleżanka moja zauważyła po niej to samo..:(

      Usuń
  10. dlatego też zawsze staram się zrobić milion zdjęć w różnym świetle:D tak się czaję na tą airy fairy i czaję, że chyba aż w końcu się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna prawda?? :) też chciałam oddać jak najlepiej jej urok (=milion zdjęć:P)

      Usuń
  11. Wow! Wiedziałam, że zdjęcia kosmetyków w internecie bardzo odbiegają od rzeczywistości, ale żeby AŻ TAK?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety... no cóż, ja podchodzę z ogromnym dystansem do zakupów internetowych :D

      Usuń
  12. Nie oglądam swachy. to znaczy oglądam, ale jak kupuję to i tak potem sprawdzam jak to u mnie wygląda :) miałam tak chociaż by z tintem z Bell, wszyscy się zachwycali, jaki on trwały na ustach i jak on to nie barwi cudnie, a u mnie cóż ? KICHA :)
    A net i TV kłamią :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z TV najbardziej śmieszą mnie reklamy tuszów do rzęs :) tu na ekranie takie firanki, po czym na żywo... wielka dupa :D

      Usuń
  13. Gad demyt! I dlatego nie lubię szukania swatchy w internetach. Nie dość, że kolor cieni/podkładów i szminek różnią się w zależności od słońca/ aparatu, to często jednak bloggerzy trochę majstrują przy kolorach podbijając je.
    Ile razy się nacięłam na "superjasny" kolor podkładu, który po zamówieniu okazywał się dla mnie 2-3 tony za ciemny? Niestety muszę teraz ufać jedynie temu co zobaczę live, zmacam. Dlatego wszelkie wspaniałości typu MAC i inne niedostępne marki nie mają u mnie zakupowych szans.
    ps. ostatnie zdjęcie przekozak! :D Ładna z Ciebie zmora! :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :P
      Superjasne kolory podkładów czasami wydają się nawet w drogerii... Tymczasem po wyjściu z niej i po jakimś czasie (gdy podkład leży już kupiony w naszej torebce) nagle ciemnica!
      Macanie live - dokładne jest niezastąpione! ;)

      Usuń
  14. Bardzo szczegółowa recenzja, ale to dobrze - pozwala na w miarę obiektywne wyrobienie sobie zdania o produkcie :) Coś dziwnego dzieje się z czcionką komentarzy, a może jest po prostu mało czytelna - może warto byłoby ją zmienić, nie wiem jak reszta, ale ja postrzegam komentarze za integralną część tekstu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, dziękuję Ci za poradę :) ja osobiście lubiłam czcionkę CRUSHED, ale czasami po całym dniu pracy ciężko mi było ją odczytać ;)

      Usuń
  15. stawiam na Miyo, wygląda prześlicznie! super cena, szkoda, że kłopot z dostępnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to... ja znalazłam dopiero pierwsze miejsce gdzie mogłam MIYO znaleźć :)

      Usuń
    2. A ja mam w swoim mieście szafę MIYO :D Poszukaj w małych drogeriach np. Sekret Urody (tam właśnie je znalazłam) :)

      Usuń
  16. Z "rzetelnym odwzorowaniem odcieni" zgadzam się w zupełności. A kiedy przyjdzie do tego jeszcze pogorszenie jakości zdjęcia przez bloggera to już w ogóle krem mnie zalewa. Co do samych szminek, namówiłaś mnie na MIYO :) Kolorem bardzo w moim stylu.

    OdpowiedzUsuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.