Cześć Dziewczyny!
Nie, nie przewijajcie jeszcze w dół notki! Popatrzcie na kolaż powyżej i powiedzcie, czy potraficie poznać którąś z blogerek wyłącznie PO OKU? :) Sama patrząc na to zestawienie zaczęłam się nad tym zastanawiać!
Ok, bez zbędnych ceregieli - w tym tygodniu udało mi się zebrać 8 dziewczyn, które odważnie wkroczyły w progi niebieskości, przy czym niejedna opublikowaławięcej niż jedną niebieską pracę :) Przy każdym zdjęciu odnośnik do notki, gdzie możecie poczytać a czasem i zobaczyć jak makijaż prezentuje się w całości!
Czego najbardziej nie lubimy w niebieskim?
1. Bazarkowości - no cóż, parę osób wspomniało, że niebieski cień kojarzy im się głównie z bazarkiem, sklepem po 2 złote, albo szafą kosmetyków u chińczyka. Prawda jest taka, że nie ważne skąd, ważne JAK cień wykorzystamy :)
2. Wyglądu "Halinki Kiepskiej" - syndrom, którego i ja się obawiałam! Błękit beztrosko migrujący po powiece i efekt odwrotny od zamierzonego - zamiast wyglądać lepiej wygląda się... jak Halinka! :D
3. Gryzienia się z tęczówką - tu i ja miałam z tym problem. Niebieski cień wcale nie podkreśla niebieskości moich oczu, wręcz je "gasi". Całe szczęście odcieni niebieskiego jest tyle co dni w roku(a pewnie i więcej) więc każda z nas jest w stanie znaleźć taką barwę w której może wyglądać ładnie. Ja parę takich znalazłam ;)
4. Wyzywającego look'u - czy niebieski jest wyzywający? Tylko jeśli go źle zestawimy. Wyobraźcie sobie taką panią w metrowych tipsach, po roku codziennego odwiedzania solarium, w mini ledwo zakrywającej poślady, dekoltem do pępka, z korektorem na ustach i mocnym błękitem na powiece. Ok, niebieski może być wyzywający :) A tak na poważnie - wiele z nas go unika do pracy/szkoły, bo... makijaż z niebieskim akcentem zwyczajnie rzuca się w oczy! Zwłaszcza mocne kolory błękitu.
Dlatego tez chciałam zacząć od feralnego niebieskiego :)
Dlatego tez chciałam zacząć od feralnego niebieskiego :)
A teraz przechodzę do milszej części i zdradzam teraz który makijaż jest czyj :)
Zacznę od prac podwójnych, gdzie...
_______________________________________________________________________________________________________________
O ile dolny makijaż jest świeży, lekki i kojarzy mi się z czymś totalnie delikatnym - moje serce skradł makijaż wyżej. Magiczny odcień niebieskiego (ni to niebieski, ni fiolet?) plus kreska mnie uwiodły. Ciesze się, że Paulina jak sama napisała "poczuła niedosyt" i stworzyła drugą wersję makijażu niebieskiego, bo baardzo mi się podoba. Jak wiecie jestem amatorką kresek i właśnie takiego bliżej niezdefiniowanego koloru blue. Brawo Paulina!
_______________________________________________________________________________________________________________
Drugi natomiast makijaż to piękna propozycja lekko przydymionego oka z niebieskim w roli głównej :) Wiem, że powinnam patrzeć na dominację niebieskiego (i tak właśnie jest) ale nieuchronnie moje oczy wędrują do małego rozświetlającego złotem punkcika na dolnej powiece. Strzał w dziesiątkę!
_______________________________________________________________________________________________________________
Ponieważ prezentowany przeze mnie wycinek oka nie oddaje tego o czym mówię - wejdźcie same zobaczyć jak prezentują się obie kreski na jej oczach tutaj. Nie mozna mówić o sobie beztalenciem kreśląc takie równe linie!! :)
_______________________________________________________________________________________________________________
Was gorąco zapraszam do tego jej wpisu gdzie pokazany jest makijaż w całej okazałości oraz oko z różnych perspektyw. Dla mnie (niebieski) miód, malina!
_______________________________________________________________________________________________________________
Zapraszam Was gorąco do jej wpisu żeby zobaczyć jak makijaż wygląda w całości. Dla mnie bomba, w połączeniu z delikatnie podkreślonymi ustami! Jest szał!
_______________________________________________________________________________________________________________

Makijaż który teraz umieszczam wprowadził mnie w bardzo sentymentalny nastrój bowiem bardzo przypominał mi mój studniówkowy. Właśnie zdałam sobie sprawę, że było to już cztery lata temu! Justyna Stasiak zaserwowała nam bardzo barwny i mocny makijaż. Debatowałam chwilę, czy warto byłoby do takiego makijażu oka dodać koralowe, lub ewentualnie fuksjowe usta? Justyna pozostawiła je w odcieniach naturalnych i zgodnie stwierdziłyśmy, że mocne usta całkowicie zmieniłyby charakter całości. Możecie same sprawdzić podziwiając pełny makijaż w tym wpisie Justyny. Choć makijaż jest naprawdę przepiękny i absolutnie nie doszukamy się tu bazarkowości - muszę podsumować, że ładnemu we wszystkim ładnie!
Justyna naprawdę wpadła w szał niebieskości i ponadto stworzyła jeszcze dwa makijaże - jeden z nich to oko z akcentem na dolną powiekę, w którym się po prostu zakochałam! Ja sama unikam podkreślania dolnej powieki, bo podkreśla to moje wory pod oczami, dlatego tym bardziej Justynie zazdroszczę! Możecie powzdychać albo przyjrzeć się bliżej temu cudowi w tym wpisie.
Kolejny to totalny szał niebieskości! Mnie osobiście kojarzy się z gorącym, egzotycznym latem, piękną, przejrzyście czystą wodą i relaksem... Ależ nastrojowo się mi zrobiło! Dzięki Justyna! :D Tutaj możecie odpłynąć z jej lazurowym makijażem :)
_______________________________________________________________________________________________________________
Wczoraj do grona niebieskich dołączyła Primes ze swoją revlonową paletką. Czasem nie należy oceniać książki po okładce jak ja to zrobiłam patrząc na paletkę, bo nie urzekła mnie. Jednak jak zobaczyłam co zostało nią wyczarowane - przepraszałam paletkę w myślach. Makijaż jest piękny - w całości, choć sama Primes pisze o długotrwałym rozcieraniu - myślę że efekt jest wart zachodu! No i jak echo powtórzę po autorce tego pięknego oka - fikuśna kreska i wszystko ma ręce i nogi :)
Odsyłam Was do jej sobotniego wpisu gdzie znajdziecie makijaż w całości wraz z kultową już szminką Airy Fairy!
_______________________________________________________________________________________________________________
Popatrzcie jaka śliczna trójeczka została zmalowana przez Mar Tę :D
Przede wszystkim ogromne brawa za pomysłowość i funkcjonalność dwóch makijaży, bo.... nie wiem czy wiecie, że Marta stworzyła jeden makijaż z drugiego?? :)
Bardzo rzadko mam takie sytuacje, gdy zaraz po pracy śmigam na jakieś spotkanie, ale mimo wszystko niektórym zdarza się to częściej. Fajni jest mieć jakiś sposób na transformację delikatnego dziennego makijażu w coś mocniejszego i bardziej wyrazistego na wieczór, bo czasu brak. Marta wyczarowała z dwóch pięknych kresek rozświetlających spojrzenie w ciągu dnia wypaśną propozycję na wieczór i właśnie to jest zdumiewające, bo czasu miała naprawdę niewiele! Tym bardziej należą jej się brawa. Czyli brak czasu może być też czynnikiem motywującym :D Jedno z oczek było już opublikowane wcześniej na jej blogasku, ale jest tak urocze i kolorowe, że z otwartymi ramionami witamy je w akcji:)
Po więcej do oglądania odsyłam Was prościutko do niej, a dokładnie do tego wpisu.
_______________________________________________________________________________________________________________
A to już propozycja od magicgrey, która zagrała na powiece turkusem. Pomimo tego, że sama autorka makijażu pisze, że woli ciepłe odcienie - ja uważam, że oko jest przepiękne i wygląda po prostu bosko!!!
Mnie uwiódł ten połyskujący pyłek na niebieskim, który sprawia, że cały makijaż oka jest taki... magiczny :) W tym wpisie możecie obejrzeć całość makijażu, zwłaszcza pięknie widać to przy oku zamkniętym. Magicgrey też zdążyła się wyrobić w niedzielę, niestety ja nie zdążyłam dodać na czas, więc aktualizacja odbywa się na bieżąco. Mam nadzieję Kochana, że faktycznie motywator Cię nie opuści i będziesz śmigać takie piękności częściej!!!
_______________________________________________________________________________________________________________
Jeśli chodzi o mnie, jestem z siebie dumna. W całym tygodniu na siedem dni, aż SZEŚĆ RAZY przywdziałam kolor blue! Jestem z siebie mega dumna, tym bardziej, że naprawdę w tym zestawieniu się nie lubię :) Szybko wrzucam moje prace robione dzień po dniu - zbliżenie na oko + jak to się prezentuje w całości. Wybaczcie zwydziwiały granat w dniu drugim - światło nie chciało współpracować z tym kolorem w zbliżeniu :(
Miałam małą fanaberię, żeby nadawać różnym makijażom nazwę - jakoś tak weselej się malowało z zamysłem jak to ma się nazywać :D Polecam na przyszłość xD
I hicior prosto z wybiegu - tak mi się spodobały Wasze makijaże z kreskami, ze sama zapragnęłam krechy i kolorowych rzęs! Problem tkwi w tym, że nie wzięłam aparatu, a taty był zupełnie rozładowany. Makijaż zaczynał się topić, więc szybko pstrykałam telefonem. Wybaczcie zabójczą jakość - na pewno spróbuję gradientowej krechy w następnych tygodniach, bo wyglądają amejzing ! :)
_______________________________________________________________________________________________________________
Rada na tydzień niebieski!
Czyli jak zrobić kolorowe rzęsy bez kolorowego tuszu?

Rozwiązaniem jest odżywka Eveline do rzęs. Tak, dokładnie ta, która nie wydłuża rzęs, ale świetnie przedłuża przyczepność tuszów i pogrubia wizualnie rzęsy.
Odżywka ma jedną z ważnych cech - ma kolor biały, a jak wiecie biały jest idealną bazą pod kolory.
Niestety nie pokażę jak powinno się to robić, bo jak już wspomniałam cierpię na niedobór aparatów w zasięgu ręki. Ale jest to banalnie proste!
1. Tuszujemy rzęsy/część rzęs którą mamy zamiar kolorować.
2. Wybieramy jakiś szałowy kolor cienia do powiek, najlepiej mocny i wyrazisty.
3. Nakładamy cień na pacynkę (czy Wy też ich nie używacie??:P) LUB na starą szczoteczkę po tuszu, najlepiej z gęstym włosiem (ja używam takiej do przeczesywania brwi)
4. Dociskamy do białej powierzchni, póki jeszcze jest wilgotna i delikatnie przeczesujemy.
5. Cieszymy się z kolorowych rzęs w jakimtylkochcemy kolorze :)
Jednocześnie chciałam Was poinformować, że mini galeria dla Was wciąż jest otwarta, postaram się ją aktualizować regularnie i cały czas można dosyłać swoje kolorowe szaleństwa.
A my powoli wchodzimy w tydzień żółty - pędzle w dłoń!
Buziaki!