sobota, 16 maja 2015

LEPSZE FOTO: doświetlanie domowe - czy warto?


Cześć Dziewczyny!

Ostatnio w wolnych chwilach(hahahaha...) chwytam z powrotem za aparat szperając przy trybach kreatywnych i próbując poskromić różne techniki na kitowym obiektywie, starając się wyciągnąć "ile się da" z każdego zdjęcia. Ogromną zasługę ma w tym Natalia z jestrudo, którą pewnie znacie, a jeśli nie - serdecznie Was zapraszam :)

Miałam ostatnio niezwykłą przyjemność przejażdżki busem pełnym licealistów, akurat w dzień niezwykle deszczowego czwartku, kiedy to auto zaniemogło i postanowiło rozkraczyć się w najmniej oczekiwanym przeze mnie momencie. Chcąc nie chcąc napłynęła mnie fala niezwykle ciekawych rozmów, a w tym o fotografii jako zajęciu-pasji.

Dowiedziałam się, że aby zainteresować się fotografią trzeba mieć kupę kasy - bo żeby robić dobre zdjęcia potrzebny dobry aparat, lampy, statywy, tła i inne duperele. Bez tego ani rusz... Snująca tą tezę na oko siedemnastoletnia dziewczyna próbowała przetłumaczyć nerwowo kiwającej głową koleżance, ze fotografia to sport dla snobów i osób, które nie mają co zrobić z pieniędzmi. 

Płakać mi się zachciało.

Każdy, kto kocha robić zdjęcia zazwyczaj zaczynał na jakichś pożal się boże cyfrówkach, których liczba megapixeli była kilkukrotnie mniejsza niż w dzisiejszych czasach posiada przeciętny smartfon. Nie od razu ma się cały osprzęt, z którym podbija się świat, bo chcąc zaczynać od sprzętu bez wiedzy można się ostro przejechać (dziś polecę drugi link - Ani, która pisała o podobnym problemie w niezwykle życiowy sposób). Ja zaczynałam na Minolcie Dimage z2, która miała 4mpx, ale dała trzeba było się nagimnastykować, żeby coś STWORZYĆ, pomimo tego rady wciągnąć. Wtedy to nastała era DOŚWIETLANIA, żeby zdjęcie było ostre. ładniejsze i podkreślone we właściwy sposób. 
Wtedy to ja miałam 17lat, zero funduszy i jedynie folię aluminiową pod ręką. 
To wystarczyło i wystarcza do dziś :)

Każdy wie jakie mamy zasoby ładnego światła dziennego w naszym kraju biorąc pod uwagę, że znaczna część roku jest szaro-buro-ponura. Można doświetlać przedmioty używając różnych lamp:
- błyskowej wbudowanej, którą ma większość aparatów,
- reporterskich na gorącą stopkę i nie tylko, z dyfuzorami i bez...
- softboxy, lampy z parasolami odbijające światło...
- ukochane przez blogerki lampy pierścieniowe.

Ja posiadam tylko dwie, których na dodatek używam niezwykle rzadko starając się maksymalnie wykorzystywać światło dzienne. Niech wyznacznikiem rzadkości będzie fakt, że targając ze sobą ostatnio softboxa do Szpinakożercy zdałam sobie sprawę, że wtyczka jest zepsuta(ostatnio używałam go chyba 1,5 roku temu??). Reporterska lampa używana jest tylko na eventach i to wieczornych typu komersy, wesela, święta itepe - ja tam co sobotę na takich nie bywam :)

Najtańszym rozwiązaniem na studencką kieszeń był powrót do folii aluminiowej i jeśli skrzywiłaś się czytając to zdanie - popatrz jaką naprawdę ma ona śMOC :) Wszystkie zdjęcia robione na tych samych ustawieniach z i bez użycia folii :)


Przede wszystkim pięknie podkreśla oko przez co skupiamy na nim uwagę(a to przecież najważniejsze miejsce w portretach:)), doświetla twarz i likwiduje cienie tworzące się m.in. pod nosem, na podbródku. Nawet w gorszych warunkach oświetleniowych da się coś z tym zrobić:) Różnicę można zauważyć na włosach, gdzie odbija się ładnie błysk. Można zwiększyć intensywność padania na jedną ze stron np. popatrzcie na moją rękę po prawej i lewej.


Mówiłam o oku - dodatkowe doświetlenie odbitym światłem jest świetną pomocą w fotografii makijażu - ja akurat na zdjęciach powyżej mam makijaż bylejaki, że to tak nazwę "na zakupy", ale większość zdjęć staram się robić właśnie tak. Różnica fenomenalna - zwłaszcza przy zdjęciach telefonem na instagrama :D (i okropny korektor pod oczy, z którym się pożegnałam po jednym użyciu - widzicie te bruzdy pod oczami???? Fuj.. :D )


Pomimo mody na usta w wersji matowej błyszczyki nie zniknęły z rynku i często są stosowane, żeby podkreślić czyjeś soczyste usta, tudzież ich kolor :) Ni tak pięknie nie podkreśli tafli błysku jak doświetlenie górnej warki od dołu usuwając przy tym jej naturalny cień i równając kolor obu warg.


Odcinając się od człowieka i tego jaki wpływ ma doświetlenie folią na poszczególne elementu chciałam zwrócić jeszcze uwagę na to jak folia aluminiowa działa na przedmioty. Zdjęcie po lewej jest przed oknem i światło pada z lewej strony. Z racji ułożenia pierścionek nie łapał światła, a na tym mi zależało. Z prawej strony doświetliłam pierścionek układając po prawej folię. Nawet widzicie ile czasu mi to zajęło(wraz z przeniesieniem folii z pokoju obok :D) Każde zdjęcie ma swoje plusy i minusy - wszystko zależy od efektu jaki chcemy osiągnąć.

Zdjęcia-selfie z racji tego, że nie mam obracanego wyświetlacza powstają z udziałem lusterka i ich produkcja wygląda jak na lewym zdjęciu poniżej, zegarek fotografowany był w warunkach takich jak po prawej :)



Dla osób, które chcą się pobawić a wkurza ich szelest/giętkość folii aluminiowej:
Składany osprzęt do pracy w terenie/dokładniejszego doświetlania - parę kartek A4 z bloku technicznego obklej jednostronnie folią i sklej razem. TA-DAM! Masz właśnie składany, łatwy do ustawienia zestaw doświetleniowy :D (mam taki, jedynie w drugim domu - jak tam zawitam koniecznie zrobię Wam zdjęcia i wrzucę na mojego fejsbuka :P)
Do fotografowania potrzebne są przede wszystkim CHĘCI i czasem prowizorka w połączeniu z zapałem jest dużo lepsza niż sprzęt za kwotę z trzema miejscami po przecinku. To przyjdzie z czasem:)

A Wy jak sobie radzicie z brakiem światła? Używałyście kiedyś folii? :D

14 komentarzy:

  1. Masz insta ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny patent! Muszę go kiedyś wykorzystać... Łatwy i tani sposób na poprawienie oświetlenia i jakości zdjęć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Polecam sprawdzić sobie i porównać zdjęcie z i bez - czasem naprawdę warto, a nie zajmuje to wcale dużo czasu :)

      Usuń
  3. :))))) ehhh dzieciaki w dzisiejszych czasach, tylko kasa i kasa, a gdzie pomysłowość ;p
    wszystkie sesje za dnia do tej pory robiłam z rozłożonym częściowo namiotem bezcieniowym żeby był jak blenda i dookoła owinięta i przypięta spinaczami folia :) najtańsze i najlepsze rozwiązanie na szybko :) ewentualnie lusterko od biedy do małych przedmiotów, ale trzeba bardziej uważać i więcej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasa za nas zdjęcia nie zrobi :D
      Widzę, że nie tylko ja kombinowałam z podpinaniem spinaczami :D Lusterko bywa zdradliwe, ale też nieraz pomogło w potrzebie!

      Usuń
    2. łatwo stłuc (wiem już o tym ;p) no i biały bristol w dużym formacie jest niezastąpiony :) do wszystkiego się przydaje

      Usuń
    3. Ja też stosuję brystol, ale folia to też fajny pomysł:) bardzo przydatny post. Zwłaszcza, że jest wzbogacony porównaniami.fotografii - bardzo wyraźnie widać poprawę w jakości zdjęcia. Zdjęcie to zapis światła, a nie popis sprzętu i technologii;)

      Usuń
  4. człowiek uczy się całe życie, dzięki za ten patent

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety musiałam zainwestować w lampę pierścieniową - w niezbyt dużym mieszkaniu mam aż 5 okien, ale przez cały dzień światło jest nie takie jak potrzeba - albo zbyt rozproszone albo zbyt ostre. Długo kombinowałam i się męczyłam, teraz mam lampę i jestem bardzo zadowolona, podejrzewam, że gdyby układ okien w moim mieszkaniu był inny to pewnie bym się na nią nie zdecydowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. genialny patent z tą folia, muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o kurcze, dla mnie to kompletne nowości, nie ogarniam :D fajne

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam te teksty, że żeby robić świetne zdjęcia, potrzebny jest nie wiadomo jaki aparat :D Ja swoją przygodę zaczynałam na analogu, to były czasy! Czekanie na odbiór zdjęć i zastanawianie się, czy coś wyszło :D
    Folii używałam, ale jakoś nie przepadam za tym sposobem :)

    OdpowiedzUsuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.