wtorek, 27 maja 2014

Jak NIE kucharzyć - czyli coś o nieudacznikach kulinarnych.

Cześć!

Dziś notka krótko niczym z pamiętnika. Ostatnio realizuję dzielnie postanowienia z listy "do zrobienia" i w jednym z punktów zapisałam:

"spotkać się z innymi blogerami".

Dzielnie przemierzając zakątki Krakowa udało mi się spotkać z niesamowitą, przecudną i prze-zdolną Madzią, którą pewnie kojarzycie spod pseudonimu Szpinakożerca :) Szpinaku nie było, ale za to było danie i deser za który najchętniej dałabym Madzi tytuł Master Szefa. Wszędzie gdzie idę to chwalę, ale na pochwałach się nie skończyło!

Madzia zasiała we mnie taką iskrę motywacji, taki płomyczek zapału, który narastał aż po paru dniach postanowiłam pierwszy raz w życiu w całości zrobić obiad. Sama. Szaleństwo... Mając 23 lata...

Nie myślcie, ze jestem jakaś opóźniona - robiłam już niejednokrotnie frytki, jajecznicę, ale rosół był szczytem moich możliwości kulinarnych (ej i przez rosół mam na myśli taki wypaśny, a nie osoloną wodę z samotnie dryfującą weń marchwią!). Ja po prostu żyłam z babcią, która będąc jak typowa matka polka miała całą księgę przepisów w głowie. Niejednokrotnie miałam też wrażenie, że tak jak dzieci rodzą się z włoskami na głowie, tak moja babcia urodziła się umiejąc gotować. 

Tak więc moje kulinarne podboje zaczęłam od zakupów. Cycek z kurczaka - banał!
"Pikolaku, w Lidlu jest promocja, jedź obczaj, a jak nie będzie to próbuj dalej..."zadzwonił mój Luby wspierając mnie mocno w mojej przemianie w Perfekcyjną Przyszłą Małżonkę :D

Weszłam do Lidla, wzięłam cycka (wiem jak to to wygląda...), parę innych potrzebnych rzeczy i poszłam do kasy. W domu rozpakowałam manatki, zabrałam się za ziemniaczki i usłyszałam nagle parsknięcie:

"A po co Ci ten INDYK??"


Jaki do cholery indyk? Nie odwracałam się bo myślałam, że to nie do mnie... Jednak jak się okazało jestem nie tylko ślepa ale też głupia - teraz jak sobie o tym myślę - jak mogłam nie zauważyć, że ta pierś jest tak duża i tak droga! Hmm... Zrzucę to na zmęczenie po pracy...

Zdjęcie z serii - "coś się dzieje! Tylko nie wiem czy dobrze..."

Wszystko ładnie, pięknie, zaczął się etap podsmażania mięsa, czyli "Nie mam pojęcia co robię, ale póki się za bardzo nie dymi i nie ma węgla na patelni to chyba jest dobrze?" i wrzucenie ziemniaczków do piekarnika. Na papierze. Podobno trzeba to zrobić tą "śliską" warstwą do góry, to wtedy się nie przypala


No cóż. PODOBNO. Ja wpieprzałam ziemniaki z przypalonym papierem i będę się upierać że nijak nie zmieniło to walorów smakowych ziemniaków. Nie i koniec.

To danie nawet nie wygląda ładnie :D

Reasumując: Sos był za słony, kurczak był indykiem, a ziemniaki z papierem...
Jak na pierwszy raz - skrzywiona w uśmiechu (oraz w agonii) mina Lubego i ciche "Jest pyszne" wystarczy :D
Pozdrawiam Madzię  (no cóż, chęci były :P) i wszystkie kuchenne czarodziejki(magia to odpowiednie słowo dla pichcenia:P)
Wrzucajcie linki do prostych i smacznych potraw - chętnie spieprzę inne przepisy :D

12 komentarzy:

  1. Hahaha! Może spróbujesz ugotować leczo? Nie może się nie udać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cytując moją mamę: "wprawa czyni mistrza!" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamom należy wierzyć - wierzę, że tak właśnie jest! ;)

      Usuń
  3. oj Ola :))) nawet nie wiesz jak się uśmiałam czytając Twój opis :))) oficjalnie oświadczam wszystkim, że tak się zaczytałam, że spaliłam pancakes wraz z patelnią i puszczam obecnie znaki dymne przez okno ;p

    co by Ci iskra nie zgasła wezmę Cię pod włos - następnym razem jak do mnie wpadniesz - dostaniesz składniki w dłoń i będziesz gotować :) co wyjdzie to zjemy - żeby stresu nie było w razie czego alkohol przygotuję i numer do pizzerii ;p małżonek dzielny był i wcale chyba nie było tak źle, skoro zjadł :))) pierwsze koty za płoty

    dałaś mi za to świetny pomysł na posta :) czasem robię zdjęcia jak mi coś nie wyjdzie w kuchni i całkiem zmasakruję - zrobię z tego post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. ożeniłam Cię przed czasem :))))

      Usuń
    2. Haha, przepraszam, mam nadzieję, że nie zjawili się pod Twym oknem apacze, dziwnie rozumiejąc dymne znaki?? :D
      Kitchen battle nabiera nowego wymiaru ;)
      Ożeniłaś mnie Ty, teraz czas na księdza xD

      Usuń
    3. przyszedł jeden :) zjadł mi wszystko i siedzi zadowolony ;p

      Usuń
  4. ahahahahaaa prze agent;d

    OdpowiedzUsuń
  5. nie martw się, ja też dopiero teraz stawiam pierwsze kulinarne kroki, nie zawsze ze świetnym rezultatem:D ale ostatnio udało mi się zabłysnąć i zrobiłam naprawdę dobrego (aż się sama zdziwiłam:D) kurczaka curry i jakąś sałatkę:D trochę mi też zajęło znalezienie przepisów na moim poziomie kulinarnym - 'nieudacznik':D

    miałam strony z tymi przepisami zapisane w ulubionych, wklejam poniżej może Ci się przydadzą:*

    http://www.wielkiezarcie.com/recipe27939.html
    http://www.wielkiezarcie.com/recipe20707.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Hahaha, jaka skromność - "aż się sama zdziwiłam" !!!
      Dziękuję za linki, wszystkie pomoce się przydadzą ;**

      Usuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.