wtorek, 11 marca 2014

Księżniczka czy gwiazda filmowa?


Cześć Dziewczyny!

Czy Wy też macie wrażenie, że przez makijaż ludzie inaczej Was postrzegają? To znaczy wiecie - ja na przykład jestem świadoma tego, że jestem, jakby na to nie patrzyć dla większości społeczeństwa tapeciarą. No ale najzwyczajniej w świecie codzienny rytuał przemieniania się z czegoś bliżej nieokreślonego normalną dziewczynę jest dla mnie uzależniająco przyjemny (głównie dla oczu:))

Ostatnio słyszałam jak dziewczyny w autobusie obgadywały najwyraźniej swoją znajomą. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
" - Ej no ale jak ja miałabym coś kupić z jej polecenia?
- No ale w katalogu jest dużo fajnych produktów, a ona może na tym zarobić...
- No tak, tylko weź ogarnij jak to wygląda tak jak na niej?!
- Może to tak tylko na niej wszystko spływa...?
- Tiaaa... Dezodorant też? "

Potem okazało się, że chodzi o katalog dość znanej firmy (z której i ja zamawiam) a konsultantka nie szukając eleganckich słów śmierdziała potem i miała obsypany tusz i jeszcze wiele innych rzeczy. Pomijając jak te zgrabne opisy zadziałały na moją wyobraźnię, zaczęłam się zastanawiać o tym - no cóż, jak nas widzą tak nas piszą... A w tym przypadku obgadywana konsultantka stała się wizytówką firmy. Niestety - po rozmowie dziewczyn - niezbyt zachęcającą do zakupów, choć katalog może obronić się sam.

Ale dziś chciałam Wam pokazać moje tapety i bynajmniej nie te na komputerze, ani telefonie, ale na ryjku. Ponieważ z wiekiem mój makijaż uległ metamorfozie (przestałam namiętnie i bez ładu ciapać się cieniami, a zaczęło to przypominać spójna całość) a i moje zdolności manualne rozwinęły się w stopniu zadowalającym - postanowiłam opanować sztukę dopieszczania makijażu poprzez sztuczne rzęsy.

Kępki - niestety nie są dla mnie... Romansuje więc z zadowoleniem z rzęsami na pasku, a KKCenterHK skutecznie mi to umożliwia :) Nie będę Was kłamać - nie pamiętam kiedy kupiłam sobie sama sztuczne rzęsy. Na żadnej płaszczyźnie kosmetycznej nie czuje się tak spełniona jak właśnie z sztuczniakami :)

Chciałam Wam pokazać dwa modele sztucznych rzęs, które cóż tu dużo mówić - są bardzo uniwersalne i proste, a co za tym idzie - pasują do każdego makijażu.

Pierwszy model to rzęsy z serii Baby Queen o numerze 17. Jest to pudełko składające się z pięciu par rzęs. Największym plusem jest plastik w środku, na każdą rzęsę z osobna. Plastik tworzy swego rodzaju wypukły schodek na którym możemy umocować rzęsy po ich ściągnięciu z oka. Przez to się nie odkształcają i łatwiej o nie zadbać, a co za tym idzie - dłużej nam posłużą. 


Rzęsy są umieszczone na przezroczystym pasku, przez co teoretycznie nie musiałybyśmy robić kreski eyelinerem żeby je nosić. Ale dla mnie ten model jest dość hmm.... widoczny i najlepiej się czuję, gdy towarzyszy mu ładna, czarna kreseczka :)


Czy w tych rzęsach można się czuć jak księżniczka?:D Hahaha... Baby Queen są naprawdę urocze i mam im do zarzucenia tylko jedno - są tyci za sztywne. Poza tym ja czułam się w nich bardzo dobrze. Choć nie wiem czy to dobrze o mnie świadczy, zaczynam być uzależniona od sztucznych rzęs xD



Drugi model to krzyżujące się ze sobą, dłuuugie i bardzo delikatne naturalki o numerku MJ-309. Ten model mnie ciekawił, bo każda sztuczna rzęska wydaje się być tak strasznie cienka, że byłam pewna, że po jednym użyciu rzęsy będą do kosza. Ale tak nie jest!


W opakowaniu jest aż 10 par i tu muszę przyznać, że pudełeczko to klapa... Rzęsy są przymocowane "na płasko" na kropelkach kleju, niektóre włoski są w nie wtopione, a przez ich delikatność odkształcają się... No i po jednym użyciu przykleić dobrze rzęsę na ten nieszczęsny pasek graniczy z cudem... 


Każda rzęsa jest na cieniutkim czarnym paseczku. Próbowałam przyklejać je bez kreski - trochę się nagimnastykowałam, żeby nie było widać paska, ale efekt wart był zachodu :) Te naturalki to długaśnie, wykręcone włoski, które podkreślają nasze spojrzenie, ale w taki subtelny, dziewczęcy sposób. Przykleiłam je na dzień do pracy i nikt nie zauważył :D Ten model jest znacznie krótszy od Baby Queen i nie musiałam go aż tak drastycznie przycinać do swojego oka. Minusy? Przyklejanie rzęs po ich użyciu... Po odcięciu końcóweczki, żeby dopasować długość do oka zaczęła się ona minimalnie rozwarstwiać. Choć wydaje mi się, że jest to też wina tego nieszczęsnego pudełka... Rzęsom uroku odmówić nie mogę :)

Nie wiem czy to tak zdrowo paradować w tych sztucznych rzęsach, ale uwielbiam jak zmieniają makijaż, oko i całą twarz... Zwłaszcza jak wychodzimy z mym Chłopem gdzieś wieczorem i mogę tak do Niego zalotnie trzepotać tymi sztucznymi firankami :D
Które z tych dwóch Wam się bardziej podobają?
Buziaki!!!

(Ps. Gdybyście miały chrapkę i nie boicie się zamawiać przez Internety zza granicy na hasło "picolaworld" dostaniecie na KKCenterHK zniżkę 10%. Jakby któraś z Was nie była pewna jakości, chętnie podzielę się "na próbę" rzęsami ze swoich małych zbiorów :) A o innych rzęsach możecie przeczytać TU )

26 komentarzy:

  1. Mi się podobasz - jakkolwiek to zabrzmi :D Chodzi mi o to, że ładnie wyglądasz z makijażem, a skoro ładnie wyglądasz, to można go nosić (taki jest mój tok rozumowania przynajmniej :D ). A zdjęcia piękne - na każdym wyglądasz inaczej, ale równie dobrze i uroczo. Śliczne oczy i rzęsy ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Twój tok rozumowania :D choć można by to nazwać wyznawaniem poglądów pod które z chęcią się podpinam :)

      Usuń
  2. powiem Ci tymi zdjęciami skutecznie zachęciłaś mnie do eksperymentowania ze sztucznymi rzęsami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie Ci w nich, zwłaszcza Baby Queen :) piękny efekt
    w końcu nic tak nie podkreśla oczu jak pięknie podkreślone rzęsy :) zauważyłam, że nic innego tak nie przyciąga wzroku :) a jak natura nie dała lub woli się mocniejszy efekt to czemu nie ? byle nie przesadzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ale i tak zazdroszczę osobom które maja takie na co dzień, bo masz rację - nic tak nie podkreśla oczu jak pięknie podkreślone rzęsiory!

      Usuń
    2. mój małżonek ma takie rzęsy, że mogłabym się z nim spokojnie zamienić :))

      Usuń
  4. Ojejku, jakie genialne rzęsy! Oba modele prezentują się świetnie i mimo wszystko na zdjęciach wcale nie widać, że są sztuczne! A poza tym to chyba wiem, co masz na myśli, pisząc, że z wiekiem przestałaś namiętnie i bez ładu ciapać się cieniami - ja zaczęłam używać cieni w podstawówce: moje pierwsze były niebieskie, a ja malowałam się nimi pod same brwi :O Jak to dobrze, że z wiekiem człowiek nabiera nie tylko zdolności manualnych, ale i odrobiny gustu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieskie pod same brwi? Widzę, że nie tylko jak się tak maziałam, moimi ulubieńcami kolorystycznymi były jednak fiolet i równie "twarzowe" dla mnie bordo :D
      Plus czerwona szminka umaziana a la Klaun:D

      Usuń
  5. te pierwsze firanki są boskie :)
    no fajny tekst, zaczytałam się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. w każdym wydaniu wyglądasz pięknie :-) dla mnie jak już przyklejać to Baby Queen :-D

    OdpowiedzUsuń
  7. mi jedne i drugie bardzo się podobają - również lubię sztuczne rzęsiska jednak u mnie goszczą tylko od wielkiego dzwonu...

    co do makijażu - uhh to jest kwestia tak indywidualna, że szok najważniejsze aby ludzi nie straszyć :D u mnie w pracy dziewczyny się dziwią jak mi się chce rano wstawać i malować z taką dokładnością (choć ja uważam, że to nic w porównaniu z tym co mogę zrobić;)) a ja twierdzę, że jak tego nie zrobię to najzwyczajniej w świecie będę się źle czuć - a chyba zadowolenie z samej siebie do połowa sukcesu w dążeniu do udanego dnia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Ja bez makijażu czułabym się skrępowana i nieswojo, zupełny brak pewności siebie...
      (Ps. też nieraz usłyszałam "że też ci się chce wstawać wcześniej żeby TO nałożyć" :D)

      Usuń
    2. dobry makijaż to +100 do pewności siebie w ciągu dnia :)

      Usuń
  8. Chciałabym umieć przyklejać sobie rzęsy, żeby wyglądały tak naturalnie ;) Z drugiej strony nigdy nie miałam do nich dobrego kleju, a pewnie wiele od niego zależy. Niedługo przyjdzie do mnie kilka par i wtedy może zaopatrzę się w coś do aplikacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do momentu założenia bloga zawsze kleiłam tym dołączanym do rzęs. Dopiero gdy poznałam DUO wszystko się zmieniło, więc.... chyba tak, klej ma ogromne znaczenie :D

      Usuń
  9. Wszystkie mi się podobają, taka jesteś w nich piękna :) A tak naprawdę, to masz śliczne oczy i w każdych rzęskach CI ładnie :) /spotkanie jest narazie propozycją czy są jakieś chętne dziewczyny i raczej nie myślałam by organizować typowego "spotkania blogerek" bo nie mam dojścia do firm by nas zasypały kosmetykami...chciałabym po prostu spotkać się z Wami przy kawce lub innym płynem i tak pogadać i wszystkim i o niczym i się dzięki temu poznać na żywo :) Byłabyś chętna ?Mamy parę chętnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      Najchętniej na świecie i takie spotkanie byłoby super rozwiązaniem! Żebyś Ty też nie miała na głowie za dużo, skoro już i tak pomyślałaś o spotkaniu i chcesz nas zgromadzić :)

      Usuń
  10. obłędne rzęsy :) super w nich wyglądasz, mi jednak szkoda by było czasu na to i bałabym się, ze się odkleją :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja lubię jak mam na twarzy 'małą tapetę' - i lubię to w kobietach, wydają się dużo bardziej zadbane :) Oczywiście gdy mówimy tu o tapecie z DOBRZE dobranymi kosmetykami :) Naturalnie czuję się niemal nago :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakas Ty jesteś piękna. Wyglądasz jak porcelanowa laleczka i to w dobrym tego słowa znaczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jesteś dowodem na to, że ładnemu we wszystkim ładnie ; )

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobają się nieziemsko! jednak słyszałam, że kleje osłabiają naturalne rzęsy ;(
    Try to design

    OdpowiedzUsuń
  15. świetna i mega przydatna dla mnie recenzja!
    zwłaszcza że sama planuje zakup tych rzesiorek ale jednak nie wiem jak dane modele sie prezentują...

    www.katarzynaszary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.