poniedziałek, 10 lutego 2014

Ślubne rozważania 8 - o podróży poślubnej.


Cześć Dziewczyny!

W sumie mogłam przygotować tydzień w zdjęciach, ale działo się tyle, że nie miałam nawet czasu wyciągać aparatu :) Zamówiłam na szybko suknię, próbujemy usilnie znaleźć życiowe obrączki z dwukolorowego złota, które będzie sensownie i zgrabnie połączone, będzie soczewkowe, będzie się dało rozszerzyć bez problemu, nie będzie super drogie i nie będzie wyglądało jak ucięta rurka. Wygórowane wymagania? :) Apart co prawda daje radę, ale research trwa. Zdecydowaliśmy się zamawiać obrączki wcześniej, dokładnie i parokrotnie pomierzyć palce, ponieważ mnie w lecie puchną palce i miara mogłaby być nie taka jak powinna, a pod koniec września może już nie będzie tak ciepło...?

Ale dziś chciałam czysto subiektywnie napisać słów parę o moich przemyśleniach na temat podróży poślubnych. Poruszam to, bo ostatnio usłyszałam już kolejny raz, że to przestarzałe i kiczowate, albo co lepsze spotkałam się też z określeniem "wieśniackie". I wiecie co? Z mojego małego osobistego przeglądu większość z tych, co tak uważają to zazwyczaj osoby, które stać na coroczne wakacje za granicą i nie jest to dla nich atrakcja... 


Ja nie podróżuję wiele, bo zwyczajnie mnie na to nie stać. Nie uważam też, żeby to był wstyd, tym bardziej w chwili, gdzie tak ciężko jest nam młodym znaleźć jakiś punkt zaczepienia, na którym możnaby zarobić na życie. Odwiedziłam w swym życiu Anglię, Czechy, Słowację, Włochy i dwa razy wyjechałam do roboty do Niemiec. Mój Luby podróżował jeszcze mniej. Dotychczas zwiedzane przeze mnie obiekty to głównie miasta. Nie powiem - to wspaniałe zobaczyć architekturę, ulice i klimat miasta, ale nie miało to nic wspólnego z wyjazdem natury "jedziemy się wybyczyć". 

Oboje zdecydowaliśmy, że z szaloną radością wyskoczymy gdzieś dalej za granicę, żeby odpocząć, spędzić czas razem z daleka od wszystkich i to będzie rzecz, która ucieszy nas najbardziej. Kryteria? Ustalane indywidualnie, u nas był to drobny kompromis, generalnie założenia mieliśmy te same: ma być ciepło pod koniec września, bezpiecznie, z plażą i wodą, do 4,000zł za parę/tydzień. 


1. Parę razy słyszałam żeby szukać ofert first minute albo last minute. Podarowałam sobie stresy związane z szukaniem ofert na ostatnią sekundę, rozglądaliśmy się za jak najwcześniejszymi ofertami. 
2. Biorąc pod lupę oferty z takim wielomiesięcznym wyprzedzeniem warto dużo pytać(jeśli tak jak my nie macie o niczym bladego pojęcia:P) Trafiliśmy na panią, która sprawiała wrażenie znudzonej życiem i nie dowiedzieliśmy się niczego. W drugim, mniejszym biurze podróży wszystko od A do Z zostało nam przedstawione i co najważniejsze - oferta którą wybraliśmy ma gwarancję całkowitych zwrotów kosztów w razie jakichkolwiek złych wydarzeń ze strony biura(upadłość, wypadki losowe) jak i dogodne warunki gdyby coś wyskoczyło z naszej strony.
3. Oferty first minute kuszą promocjami. My załapaliśmy się na zniżkę 30% wraz z dodatkiem 40EURO do rozdysponowania na wycieczki na miejscu. No i gratis przewodnik. Pewnie jest wiele innych ofert w trakcie roku.
4. Zamawiając z wyprzedzeniem możemy przebierać w jakim pokoju chcemy mieszkać :P (widok na morze itp.)
5. Od wpłacenia zaliczki mamy pół roku na dozbieranie reszty kwoty. Dla mnie jak najbardziej na plus!

Zostałam parukrotnie uświadamiana, żeby:
a) nie mówić, że jest to podróż poślubna, bo koszty jakoś magicznie wtedy mogą urosnąć
b) wybierać oferty tylko all inclusive - żeby móc się skupić na wszystkim innym a nie żarciu
c) przy wyborze ofert z biura przeglądać też osobno strony hoteli i fora
d) zdecydować, czy zależy nam na super warunkach i pięciu gwiazdkach czy hotel będzie tylko miejscem "do przespania" i zdecydować, czy warto za to płacić, czy przeznaczyć te pieniążki na atrakcje na miejscu
e) podczas oczekiwania przeglądać poradniki co i gdzie można zobaczyć na własną rękę
f) wybierając z wyprzedzeniem decydować się raczej na "pewne" biura podróży i przewoźników

To taka mała wiedza, którą posiadłam, choć wiem że specjaliści w tej dziedzinie pewnie doradziliby mi niejedno. Ale powiem szczerze, że po tylu dylematach i wertowaniu ofert było mi już wszystko jedno, żeby tylko mieć zapłacone i z głowy:) Bardzo nie lubię takiego mętliku, który pojawia się w głowie przy tak dużej ilości różnych możliwości.


Podsumowując - to co młodzi robią z pieniędzmi to ich sprawa i cały ten hejting który się leje w Internecie gdy tylko ktoś mówi o swoich planach, albo zamierzeniach, które  w jakimś stopniu odbiegają od normy(albo jeszcze lepiej, gdy się robi coś schematycznie) mnie śmieszy. 
Chcesz mieć ślub w plenerze? Rób! Chcesz mieć DJ-a? Miej! Chcesz jechać na wycieczkę? JEDŹ! Nic z naszych osobistych wyborów nie jest ani przestarzałe, ani wieśniackie, jeśli sprawia nam przyjemność. Wieśniackie jest zachowanie ludzi w internecie i obrazek powyżej. (Mała Ola miała niesłychane szczęście przecinać sobie chude paluchy na szkłach)
A Wy co myślicie o wyjazdach?
Buziaki!

26 komentarzy:

  1. Ja wolałabym pojechać gdzieś daleko w podróż poślubną niż wydawać mnóstwo kasy na wystawne wesele i zapraszanie miliona gości. Mam nadzieję, że kiedy nadejdzie chwila mojego ślubu, będę miała już w planach taką wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też były takie rozkminy... ale w sumie wyszło tak że i jedno i drugie da się pogodzić :) Życzę Ci, żeby Twoje wycieczkowe zamierzenia weszły kiedyś w życie ;)

      Usuń
  2. zacznę od obrączek :) musisz mieć świadomość, że białe złoto jest bardzo ciężkie do powiększania jest to kwestia max 1 rozmiaru albo czasem nawet tyle się nie da przy łączeniu dwóch rodzai -jak Wam mówią inaczej to kłamią- też chcieliśmy łączone a najbardziej całe białe jednak to się wiązałoby z brakiem zmiany rozmiaru... a wiem co mówię ;) dlatego mamy klasyczne żółte złoto kształt 'prostokątne' za ściętymi / fasetowanym bokiem :)

    a co do podróży tu jak najbardziej i ten co Wam mówi, że to słabe itp itd to sam jest wieśniakiem - okres zaraz po ślubie jest magiczny i jedyny w swoim rodzaju i wspólny wyjazd nawet nie do 6 gwiazdek będzie mega przeżyciem z niezapomnianymi wspomnieniami bo już Waszymi wspólnymi jaki małżeństwa :)

    dla nas było priorytetem aby wyjechać - jednak wydarzenia życiowe tuż przed i tuż po przed ślubem bardzo mocno krzyżowały nam nasze plany wyjazdowe i już prawie byliśmy pogodzeni z tym, że nigdzie nie pojedziemy jednak los nam sprzyjał i udało się :) było na wariackich papierach bo bilety kupione we wtorek a wylot w czwartek jednak nam się udało był to pierwszy nasz wspólny wyjazd zorganizowany do hotelu (jak dotąd kwatery/namioty) i byliśmy tak szczęśliwi, że nie zauważaliśmy pewnych niedociągnięć w hotelu (cena robi swoje;)) inni narzekali a my delektowaliśmy się miesiącem miodowym na siedmiodniowych wakacjach :) i nikt mi nie powie, że jakby się ten wyjazd odłożyło na później na następny rok to i też by było tak cudownie - byłoby super jednak to nie jest ta adrenalina i te emocje co od razu po ślubie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U wielu jubilerów sprawdzaliśmy różne modele i niektórych nie da się wcale, niektóra da się tylko zwiększać. Hmmm... to teraz zabiłaś mi ćwieka :D
      A co do podróży - myślę, że właśnie przez to całe zamieszanie przedślubne taka fajna dawka odpoczynku dobrze zrobi, ponadto tak jak piszesz - można nie zauważyć pewnych niedociągnięć i delektować po prostu wspólnie spędzonym tygodniem:D
      I podziwiam Cię z tym wyjazdem na ostatnią chwilę - choć i ten okazał się być wspaniały, bardzo mnie denerwują decyzje na ostatni moment bo wolę mieć wszystko dużo wcześniej zaplanowane :D ale widać nie jest to receptą na miło spędzony czas!

      Usuń
    2. my mimo chęci nie mogliśmy tego wcześniej zrobić z powodów od nas niezależnych i do końca nie wiedzieliśmy czy będzie nam dane wyjechać :) również lubię mieć wszystko dobrze zaplanowane ale nie zawsze się da :)

      z obrączkami jest ciężko i powiem Ci tak - my zamówiliśmy całe z białego złota - bo ja cały czas na żółte byłam na nie bo jest łe itp itd. wszystko zamówione pięknie ładnie i można powiedzieć, że od razu miałam wątpliwości mimo iż całe życie nie uznawałam żółtego złota... na drugi dzień była szybka akcja odkręcania wszystkiego :) - mimo, że byłam już prawie pogodzona z brakiem możliwości zmiany rozmiaru i np. myślenie, że za kilka lat sobie kupicie nowe to nie jest dobre bo wg. mnie to są jedyne na całe życie obrączki

      i moim zdaniem warto wybrać się do zwykłego jubilera nie do sieciówek - cena niższa i jakość złota dużo lepsza :)

      Usuń
  3. Ja też planuję podróż poślubną, bo to będzie najlepszy odpoczynek po tych wszystkich stresach związanych z organizacją przyjęcia. Prawdopodobnie będziemy mieli wesele w sali niedaleko lotniska i myślimy, że goście nas odprowadzą i pomachają w poprawiny :D. Co do samego wesela, to ja mam duże zgrzyty, bo z jednej strony jest moja mama, która się obraża, bo chcemy mieć zróżnicowany repertuar muzyczny (każdy w końcu musi mieć się przy czym bawić) i najchętniej przyoblekłaby mnie w halkę mini i tak posłała do ślubu no a wesele to najlepiej na 20 osób. Z drugiej strony teściowa i chłopak, którzy mówią o przyjęciu na 100 osób. I ja tak tkwię między młotem a kowadłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty sama czego byś chciała bardziej???
      Bo jeśli chłopak i Ty będziecie woleli imprezę na całego to nie ma się co zastanawiać nad mamą - ona już swoje bale miała :) u mnie też chcieli, żeby była mała kameralna imprezka, a za zebrane pieniądze jakaś podróż po świecie. Ale oboje chcieliśmy imprezy z całą rodziną i znajomymi.
      Pożegnanie przy lotnisku - jak z filmów! :)

      Usuń
  4. jedź i się nie przejmuj niczyim gadaniem :) potem może już nie być czasu, okazji, albo po prostu to już nie będzie to - jak zaraz po :) i odpoczniecie po wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Zazwyczaj to tak bywa, że ciężko się z urlopem zgrać, a to coś wypadnie, a to nieoczekiwane wydatki...

      Usuń
  5. zróbcie tournee po różnych biurach podróży i porównujcie, porównujcie:) i pamiętajcie, że hotel co ma 4 czy 5 gwiazdek nie zawsze ma taki sam standard w każdym kraju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też robiliśmy :) co prawda na standardzie hotelu zależało nam najmniej, ale też był niezły przegląd :D

      Usuń
  6. My wprawdzie nie odbyliśmy podróży poślubnej, ale podróż "zaręczynową". Byliśmy tydzień w Madrycie, ale nie z biurem podróży, ja sama organizowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW! To ukłony w Twoją stronę! Ja na przykład jestem taki cykor, że nie wyobrażam sobie organizować wycieczek na własną rękę. Jak czytałam o wyprawie Biny, to jakby jakieś science-fiction :D

      Usuń
  7. A ja się nie spotkałam ze stwierdzeniem, żeby podróż poślubna była wieśniacka... Jak w ogóle można tak powiedzieć? Znajoma, która jest już po ślubie bardzo polecała - mówiła, że takie kilka dni tylko dla siebie zaraz po bardzo się przyda.
    Ja sama akurat nie przywiązuję dużej wagi do podróży poślubnej, bo fakt faktem podróżujemy dużo i już kilka fajnych miejsc odwiedziliśmy, więc moje priorytety układają się inaczej :) Nie zmienia to faktu, że honeymoon planujemy, ale ponieważ plany są ambitne to raczej ani zaraz po ślubie to nie będzie, ani pewności czy się uda zrealizować nie mam. Może skusimy się na kilkudniowy wypad do którejś z europejskich stolic zaraz po ceremonii, żeby się sobą nacieszyć? W każdym razie, mimo, że sama mam luźne podejście do podróży poślubnej - nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy skrytykowanie takich planów...
    P.S. Czy zdecydowałaś się na suknię z ostatniego posta?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, niestety nie ta suknia, bo wybrałam się do Rybnika po podobną tylko trochę skromniejszą :)
      Widzisz tu-tusiu, Twoje podejście jest inne niż moje i mego G. (bo oboje baardzo chcieliśmy wyjechać) ale nie krytykujesz bo masz porównanie swojego i naszego światopoglądu. A miałam w grupie osoby, które na każde wolne wyjeżdżały za granicę i śmiały się z tego, że po ślubie MOŻNA CHCIEĆ PODRÓŻOWAĆ (bo przecież to takie normalne i nic niezwykłego...) Strasznie mnie taki stosunek wyprowadzał z równowagi...
      ;)

      Usuń
    2. To jeszcze małe uwagi odnośnie kupna wycieczki w biurze podróży (pracowałam kiedyś;). All Inclusive - fajne, ale według mnie tylko w Egipcie/Turcji/Tunezji. Na wszelkie malownicze wyspy i miejsca, gdzie będziecie chcieli pozwiedzać, pojeździć opcja ta jest strasznie ograniczająca! Żal Wam opuszczać opłacone już posiłki, więc na jakikolwiek wypad macie dosłownie kilka godzin w ciągu dnia - w tym przypadku polecam po prostu HB (śniadania i obiadokolacje). Ale jeżeli chcecie głównie korzystać z miejscowych atrakcji, poleżeć w słońcu z drinkiem w ręce - tylko i wyłącznie AI - tylko sprawdźcie najpierw opinie o hotelu, bo męczenie się z paskudnym jedzeniem i niepijalnymi drinkami jest bez sensu.
      I dobra rada, jak pomóc sobie w unikaniu problemów żołądkowych - apteczne prebiotyki (koniecznie wybierz takie, które nie potrzebują przechowywania w lodówce) na co najmniej tydzień przed wyjazdem, w trakcie i najlepiej kilka dni po.
      :)

      Usuń
  8. Za bardzo się nie wypowiem bo podróży poślubnej nie mieliśmy, ale... KOCHANA, rób tak żeby tobie było dobrze, żeby Wam było dobrze. Nie słuchaj ludzi, absolutnie. To jest wasz ślub, wasze wesele, wasza podróż i wasze wybory.
    Wspomniałaś na koncu o dj'u. My mieliśmy dj'a i choć nawet moja teściowa stawała na głowie żeby była orkiestra bo CO LUDZIE POWIEDZĄ na dj'a to i tak postawiliśmy na swoim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i bardzo dobrze zrobiłaś! :) wiadomo, można iść na kompromisy jeśli się ma totalnie odmienne wizje, ale tak naprawdę najwięcej do powiedzenia mają młodzi...

      Usuń
  9. Pierwsze słyszę, że taka podróż jest wieśniacka :D Ludzie już naprawdę do wszystkiego się potrafią przyczepić... Moim zdanie to bardzo dobrze, że jedziecie. Będziecie mieli jeszcze więcej wspomnień (wspaniałych, bo ciągle na tej adrenalinie) i jednocześnie spokojnie wypoczniecie. My zdecydowaliśmy się na pobyt w pa i było cudownie! Taki odpoczynek bardzo dobrze nam zrobił, a jednocześnie mieliśmy nowe doświadczenia i romantyczne przeżycia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to bym nie wpadła! :) nigdy nie byłam i chyba sobie zapiszę (może na jakąś rocznicę?:P)
      A co do ludzi- fakt... ale powtarzam jak mantrę, że jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził,...

      Usuń
  10. Nigdy nie spotkałam się ze stwierdzeniem, że podróż poślubna jest wieśniacka. Wiadomo, że teraz zmienia się sposób organizowania ślubów i wesel (ludzie rezygnują z impry na 200 osób, na którą zapraszają rodzinę, której nigdy na oczy nie widzieli - na rzecz bardziej stonowanych, eleganckich przyjęć na mniejszą liczbę gości; rezygnują z czystej wódki na rzecz barmanów i drinków, rezygnują z orkiestry przyjeżdżającej pod dom panny młodej na rzecz profesjonalnego DJ'a), ale nie spotkałam się z tym, by ktoś rezygnował w podróży poślubnej. Rozumiem, że można ją odłożyć w czasie, bo nie każdego stać na wyjazd zaraz po ślubie, wiadomo, jakie są wydatki.
    Gdybym ja brała ślub, chciałabym wyjechać - chociażby na tydzień. Moim zdaniem właśnie takie parę dni spędzone w jakimś romantycznym ciepłym miejscu z daleka od rodziny i tego całego otoczenia, które mamy na co dzień, jest fajnym potwierdzeniem i uzupełnieniem wejścia w nowy etap życia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę zdziwiła mnie ta niepochlebna opinia, o podróżach poślubnych, bo wydawało mi się, że u nas to jeszcze coś rzadko spotykanego i mało popularnego. Nie zdziwiłabym się, gdyby anonimowe opinie o tym, jakie to wieśniackie, pochodziły od osób, których nie stać na taką wycieczkę, bo zastawiły się na pokaz wystawnym weselem...
    Ja bazując na moim szerokim wachlarzem popełnionych życiowych błędów dotyczących związków, na dzień dzisiejszy stwierdzam, że podróż poślubna to genialny pomysł i chociażby miałby to być wyjazd pod namiot na Mazury, to zdecydowanie warto, warto i jeszcze raz warto! Czasem podczas przed weselnej lataniny młodzi mają mało czasu dla siebie, wesele też wymaga wiele skupienia na innych sprawach, a podróż poślubna? 100% siebie tylko dla siebie i świetny początek nowego życia :) A ile wspomnień, pamiątek, piękne zdjęcia, "wasze" miejsca...

    Sama rady na co zwracać uwagę moim zdanie bardzo trafne i przydatne, nawet w teorii zgadzam się z nimi, w praktyce wiele nie powiem, bo niestety w zasadzie nigdzie nigdy nie byłam na wycieczce z prawdziwego zdarzenia :(

    OdpowiedzUsuń
  12. kiczowate i przestarzałe? moim zdaniem podróż poślubna to najfajniesze, co może być w związku ze slubem :D ale co ja tam wiem.. mnie po prostu podróże jarają, hah

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaka Ty jesteś poukładana!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. moim zdaniem podróż poślubna jest obowiązkowa! przecież trzeba się nacieszyć małżonkiem i spędzić błogie chwile tylko sam na sam! to się należy po przedślubnych stresujących przygotowaniach. A co do tych co mówią, że to niemodne i "wieśniackie" to masz racje, nie stać ich na taką podróż (a zapewne sami o takiej marzą) więc mówią takie bzdury

    OdpowiedzUsuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.