niedziela, 11 listopada 2012

Pierwszy TAG i pico - ozdoby!

Cześć!


Uff! Wróciłam z szalonego weekendu, przysięgi mojego Kochanego i oblewania wszystkich zdanych Jego testów. Teraz miałam chwilę, by nadrobić blogowe zaległości i stworzyć coś naprędce przed nauką na poprawę jutrzejszego kolokwiumL

Zacznę może od TAGu, takiego mojego w ogóle pierwszego! Dlatego gorąco dziękuję za oznaczenie przez Linkę :)



1. Bez którego kosmetyku nie wyszłabyś z domu.
Generalnie to bardzo różnieJ Czasem wydaje mi się, że „tak ładnie dziś wyglądam” (:D), że szkoda zakładać tapety, w drugi dzień nawet z pełnym z makijażem czuje się fatalnie. Ale generalnie w lecie nie obeszłabym się bez cieni do oczu którymi podkreślam oko i brwi, a w zimę bez zabezpieczenia kremem i podkładem.

2. Twoja ulubiona firma kosmetyczna.
Różne produkty różnych firm… Np. uwielbiam kolorówki Eveline, do włosów Joanna albo Marion, a na kremowo to Garnier :)

3. Jakie kosmetyki nosisz zawsze przy sobie?
Błyszczyk i od niedawna szminki, oraz puder w kamieniu z lustereczkiem.

4. Którego z kosmetyków byś nie poleciła.
Dla suchej skóry kremów z AVONu :)

5. Ulubione perfumy.
Selection S.Oliver, 
Far away dreams AVONu
 i od niedawna Puma Urban Motion!


Tym samym chciałabym oTAGować kolejne 5 dziewczyn, choć zapraszam wszystkie chętne do udziału! (fajnie czyta się o takich osobistych odczuciach w związku z kosmetykami)


Zasady to: wkleić banerek, napisać kto Cię zaprosił, odpowiedzieć na pięć pytań, zadać pięć pytań i otagować pięć blogerek J Czyli TAG na piątkę! 





A teraz lecę do trochę do innego tematu, gdyż nabyłam ostatnio wiele kosmetyków, gdyż inne były na wykończeniu (ale nie tylko:P). Jednak to nie kosmetyki będą motywem zdjęciowym tej notki. Będą to pierdołki z szafki. Nie wiem jak Wy moje drogie, ale ja nie za często kuszę się by kupić biżuterię. W sumie to muszę przyznać, że prawie cała zawartość mojej kasetki to prezenty od najbliższych! Jest tam dużo pierdołek, a po podliczeniu najwięcej kolczyków-wkrętek do moich dodatkowych dziurek. Obok jedne z moich ulubionych – szpikulców, które jako jedne z niewielu kupiłam sobie sama:) Ale generalnie lubię biżuterię bardziej delikatną niż rzucającą się w oczy. W sumie, to zauważyłam, że zmieniam tylko zawieszki na łańcuszku i kolczyki, które są w zestawie do każdej zawieszki i na tym polega moje „obwieszanie się” :)

Brakuje jeszcze zielono - żółto - niebieskiego serduszka, pożyczonego mamie :)

Mam też kolejne cuda wygrzebane spod stosu dupereli, o których zapomniałam, bo mi się nie podobały. A teraz baaaardzo chętnie je zakładam :) Bursztyn (a raczej jego imitacje) pasują do swetrów i o dziwo ten masywny i wielki pierścionek świetnie wygląda na palcu! Do takich rzeczy trzeba chyba „dojrzeć” :)




Kolejne „cudo” to dowód na to, jak reklamy potrafią nas omamić. W reklamie bardzo podobał mi się ten zegarek – barwne zdjęcia, innowacyjne rozwiązanie – zegarek w pierścionku, miniatura, nowość, szał! Gdy paczka dotarła euforia nie trwała długo – AŻ do pierwszego założenia. Twór ten okazał się niesamowicie niewygodny, pasek na którym się trzymał był okropny i szczypał w palca, tarcza bardzo ciężko się odsuwała a sam „pierścionek” był za gruby, żeby nosić go na palcu. Zaginął w czeluści innej biżuterii i o nim również dane mi było zapomnieć…





Skoro nie udało mi się z takim zegarkiem postanowiłam zainwestować w normalną, klasyczną wersję. Przeglądałam popołudniem allegro szukając ideału i znalazłam go prawie od razu. Nie zapisałam jednak strony i jakoś tak kupno odwlekło się o parę miesięcy. Aż pewnego dnia szukając srebrnego łańcuszka u jubilera zerknęłam na gablotkę z zegarkami a tam bach! Mój wymarzony zegarek tylko w kolorze złotym! Podleciałam do sprzedawczyni spytać o srebrny odpowiednik, ale odpowiedziała, że nie mają, ani nie sprowadzają. W tym momencie zrodziła się w mej głowie determinacja na szukanie „tego jedynego” i w końcu znalazłam… Nie był taki drogi, ale gdy miałam go już w ręce był dokładnie taki, jak na zdjęciach – lepszego nie mogłam wybrać. Po prostu ktoś, kto go tworzył – projektował pod mój gust :) Jestem z niego niesamowicie zadowolona. I mimo, że nadeszła moda na duże, masywne zegarki – mój delikatny wciąż podoba mi się najbardziej!



Prócz kwiatka na szyję mam tez taki ulubiony jako broszkę. Urzekły mnie w nim te mieniące się drobinki, które tak często spotkać możemy w lakierach do paznokci. Sama zakupiłam go na wesele, na które miałam właśnie identyczny lakier z takimi drobinkami.


O, a ostatnia rzecz jest dla odmiany złota (oczywiście nie z prawdziwego złota…) i zrobiona ręcznie przeze mnie z ozdóbki, która była przy metce nowych spodni:) Szkoda mi było wyrzucić takiej wieży Eiffla więc stwierdziłam, że gdzieś już widziałam podobną bransoletkę, więc bez głębszego namysły spięłam łańcuszek i noszę na nadgarstku :)


Jeśli macie u siebie notki ze swoimi skarbami, to napiszcie w komentarzu, również chętnie pooglądam!!! :)

5 komentarzy:

  1. Kotek, ode mnie masz drugi (spóźniłam się o milisekundy ;)

    Dzięki za pamięć, przypnę się niedługo do pytań od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie,że wzięłaś udział w tagu;)Masz ładna kolekcję tych "pierdółek" powiem ci :) Pierścionek z bursztynem prze piękny;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale masz fajne błyskotki- ten mini zegarek mnie zaciekawił najbardziej :) Ja błyskotek mam niewiele- ostatnio nic nowego nie kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierścionek z zegarkiem i niebieskim oczkiem jest świetny ! <3

    OdpowiedzUsuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.