niedziela, 19 marca 2017

Postanowienia noworoczne - mocznik w kremie

Cześć!


Dzisiaj chciałam poruszyć temat wrastających włosków, a konkretniej zapalenia mieszków włosowych. Jak z tym walczyć i jak zwyciężyć, bo pomimo moich wcześniejszych oporów do poruszania tej kwestii po rozpoznaniu wśród znajomych okazało się, że zagadnienie wcale takie rzadkie nie jest.
Żyjąc na tym świecie dwadzieścia parę lat nigdy nie robiłam postanowień noworocznych. Nie miałam angielskiego w szkole, więc ominęło mnie też tworzenie "New Year's Resolution" więc i tutaj nie mogłam się popisać. Był to zawsze dla mnie sztuczny lament na to co mogłabym zrobić, gdyby mi się chciało, albo kim mógłbym być, gdybym zrobił coś dla siebie zamiast spędzać popołudnia na komputerze/przed TV. Nie chcąc oszukiwać samej siebie i wiedząc jak to się skończy od wieków olewałam to ciepłym moczem i czułam się z tym cudownie :)
Jednak przychodzi taki czas w życiu człowieka( a zwłaszcza człowieka płci żeńskiej) kiedy zaczyna zauważać pierwsze zmarszczki, kiedy skóra nie jest tak cudownie gładka jak kiedyś, a i kac dokucza bardziej uciążliwie niż dotychczas. 

Tak, był to ten właśnie bodziec, który skłonił mnie do stworzenia w styczniu swojej listy postanowień na 2017 rok. 
Wśród nich znalazło się parę nawyków zdrowszego żywienia(jedzenie fast foodów 7 dni w tygodniu odpada, bo przy ośmiogodzinnym siedzącym trybie pracy nawet mój genialny metabolizm oszalał i po dwunastu latach stania w miejscu wskazówka na wadze w końcu ruszyła ku górze!) jak i pielęgnacji oraz ruchu...

O ruchu może innym razem, a na pielęgnacji skupię się dziś, bo przecież miało być o tym jak leczyć zapalenie mieszków włosowych? 
Co to? Jak i gdzie?
Przede wszystkim należy wiedzieć, że zapalenie powodują głównie bakterie i jest to ustrojstwo, które niezwykle szybko rozprzestrzenia się pomiędzy sąsiadującymi mieszkami. Przypomina podrażnienie po goleniu, jednak podrażnienie smarowane kremem, lub maścią z witaminą A zniknie, a zapalenie zostaje na dłużej. Zapalenie mieszków może pojawić się w każdym miejscu owłosionej skóry ciała, głównie tej narażonej na urazy mechaniczne, czyli miejsca które golimy(i od razu nasuwa mi się filmik z teleturnieju prowadzonego przez Krzysztofa Ibisza i pytanie pt.: "CO GOLIMY?" :D )


W wielu przypadkach, jak i u mnie można zaobserwować takie zmiany skórne zimą, kiedy skóra nie jest eksponowana na słońce. Jednie opisują, że zapalenie mieszków włosowych swędzi - mnie nic nie swędziało, jedynie irytujące są wyczuwalne krostki na nogach, które aż się proszą, żeby coś z nimi zrobić... A tego roić nie wolno, bowiem jakiekolwiek wyciskanie, ruszanie czy nakłuwanie łatwo pomaga rozprzestrzeniać się bakteriom. 
Terapia
Na dzień dobry mówię, że żadne okłady z herbaty nie robią nic :) Prócz dokładnej dezynfekcji narzędzi zbrodni przed każdym goleniem należy też szczególnie dbać o czystość "zaatakowanych" miejsc. Doraźnie dał radę Tribiotyk, gdy zmiany są powierzchowne, ale generalnie w większości głębszych zmian trzeba sięgnąć po antybiotyk. Doustnie, czy też miejscowo na zmienione chorobowo miejsce - ja akurat miałam w formie maści punktowej, ale podobnież zależy to od efektów i typu zapalenia. Zmiany powoli ustają więc....

Na przyszłość

Warto uzbroić się w krem z mocznikiem. Koniecznie wysoko w składzie, a niech będzie go więcej! Śladowe ilości i nie dadzą rady. Dlaczego mocznik? Zmiękcza on naskórek i umożliwia zgolonym włoskom łatwiejsze wydostanie się "na zewnątrz". Na początek po kuracji antybiotykowej traktowałam skórę kremem o wysokim stężeniu mocznikowym z apteki, który śmierdział, lepił się dość długo po nałożeniu i ciężko rozsmarowywał. Jakkolwiek nie umniejszam jego zasług w zmiękczeniu skóry zdecydowanie chciałam znaleźć zamiennik, który będzie dawał dobre efekty na skórze, będzie ogólnodostępny i nie będzie waniał smrodkiem :) 




Tu swoje miejsce znalazło masełko do ciała Vis Plantis. Generalnie zaprzyjaźniłam się z serią i wie o tym każda osoba, która miała okazję malować się u mnie w ciągu ostatnich lat :) Ich żel micelarny na stałe towarzyszy mi w kosmetyczce i jest kosmetykiem multi-tasking, więc i tu miałam nadzieję, że dobrą współpracę. 
Co najbardziej kusi w masełku? Mocznik wysoko w składzie, który naprawdę działa i to działa odczuwalnie. Skóra jest milsza, nawilżona i przyjemna w dotyku. 
Masła używam nie tylko na problematyczne okolice po antybiotyku, ale też do całego ciała :) Pomaga utrzymać równowagę bez "sypania" i suchości również w miejscach, gdzie osoby tak jak ja posiadające bardzo suchą skórę mają problemy w nawilżeniem. Mowa tu o miejscach szczególnie narażonych na ciągłe obtarcia, jak miednica(pas spodni) oraz pod poniżej pachy(pas stanikowy).  





Efekt? Nie mogę pokazać przed i po, ponieważ efekty są wyczuwalne rękami, mniej widoczne okiem, czy aparatem :) 

Masełko jest kremowe, ale też "treściwe", dobrze się wchłania pozostawiając skórę nawilżoną i pachnącą. Używałam go też sporadycznie jako krem do rąk w pracy(koleżanki też się skusiły:D) i po powrocie do domu skóra była naprawdę milsza tam gdzie przedramię załapało się na pracownicze smarowanko :) Niestety ciągłe mycie rąk zmyło warstwę ochronną z dłoni, ale reszta wciąż pozostawała miękka - i nie tylko ja czułam różnicę :) Wierzę, że jest to zasługa mocznika zawartego w masełku i ze względu na dobroczynne działanie, będę się go kurczowo trzymać!
Masełko jest dostępne w paru wersjach - moja to olejem monoi i algi, która pomimo świetnej wydajności powoli sięga dna. Wszystko przez wzmożoną eksploatację, gdyż zaraz po antybiotyku potrafiłam zgodnie z zaleceniami farmaceuty smarować się dwa razy dziennie! W mojej lokalnej drogerii są wszystkie wersje, jednak nie ma próbek, więc kolejnym strzałem do wypróbowania przypuszczam będzie olejek kameliowy i wiśnia :3


Mam nadzieję, że systematyczność w pielęgnacji przyczyni się do całkowitego zażegnania kłopotu zapalenia mieszków i również po lecie nie będzie to już dłużej moim zmartwieniem :)


Nikomu nie życzę zapalenia mieszków, ale skoro ja dałam sobie z nimi radę po tylu latach ich "olewania" - warto wziąć się za nie porządnie i pielęgnować na bieżąco :)
Ściskam!

4 komentarze:

  1. Super, że Pani znów pisze! :) Pozdrawiam i dziękuję za przydatny temat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pomyślałam o tym, że mocznik może mieć jakikolwiek zbawienny wpływ na problem wrastających włosków. I tak stosuję balsam do ciała z 10% mocznikiem, także od teraz zacznę się temu bliżej przyglądać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy nie zwracałam na niego uwagi, jedynie co to patrzyłam żeby był w kremie do rąk, bo "mówili że dobrze żeby był" taka filozofia :D

      Usuń

Kłaniam się pięknie w podzięce za każdy komentarz! C;
Pisz śmiało, krytykuj konstruktywnie i dziel się swoją opinią - takie komentarze zawsze czytam chętnie nie tylko ja, ale też inni, którzy tu zaglądają.